W Indiach co pewien czas powraca temat świątyni Sabarimala w stanie Kerala. Tak jest i tym razem, ponieważ Indie żyją kolejnym – tym razem być może ostatecznym – wyrokiem Sądu Najwyższego w tej kwestii. Jest to jeden z najbardziej symbolicznych konfliktów na styku religii, prawa i społeczeństwa. Spór dotyczy dopuszczenia kobiet w wieku reprodukcyjnym do świątyni, ale w istocie sięga znacznie głębiej. To nie tylko pytanie o jedną praktykę religijną, lecz o granice autonomii tradycji i rolę państwa w ich kształtowaniu. W pierwszej części tekstu pisaliśmy Wam o historii i znaczeniu tego miejsca kultu. W części drugiej staramy się wyjaśnić, o co naprawdę toczy się dyskusja. By to zrozumieć trzeba przyjrzeć się zarówno uzasadnieniom religijnym, jak i argumentom prawnym oraz społecznym, które się ze sobą ścierają.
Przez dziesięciolecia w Sabarimali obowiązywała zasada niedopuszczania do miejsca kultu kobiet w wieku około 10–50 lat. Uzasadniano ją przede wszystkim charakterem bóstwa czczonego w świątyni – Ajjappana, który w tradycji uznawany jest za wiecznego ascetę trwającego w celibacie. W tej interpretacji obecność kobiet w wieku reprodukcyjnym mogłaby zakłócać ascetyczny wymiar kultu. Argument ten łączy się z szerszymi kategoriami hinduistycznej rytualności, takimi jak pojęcie czystości i stanu liminalnego – menstruacja nie jest tu rozumiana jako „nieczystość” w sensie moralnym, lecz jako szczególny stan wymagający odrębnych reguł. W praktyce jednak zasada ta miała również wymiar obyczajowy: była utrwalona lokalnie i akceptowana przez część wiernych jako element specyfiki świątyni, która – jak podkreślano – rządzi się własną, wyjątkową logiką rytualną.

Jednocześnie zakaz ten zaczął być z czasem częściej kwestionowany, zarówno przez aktywistów świeckich i feministycznych, jak i przez część środowisk hinduistycznych. Krytycy wskazywali, że wykluczenie kobiet ze względu na wiek i płeć narusza podstawowe zasady równości oraz prawa do praktyk religijnych. Argumentacja przesunęła się z poziomu teologicznego na prawny: pytanie przestało brzmieć „czy taka jest tradycja?”, a zaczęło „czy tradycja może ograniczać prawa jednostki?”. W tym ujęciu menstruacja traktowana jest jako naturalny proces biologiczny, który nie powinien stanowić podstawy wykluczenia, a sam hinduizm – jako religia pluralistyczna i historycznie inkluzywna – nie daje jednoznacznych podstaw do utrzymywania takiego zakazu. Spór znalazł kulminacyjne odbicie w sądach. W 1991 roku sąd stanu Kerala uznał zakaz za zgodny z prawem i tradycją. Sytuacja zmieniła się radykalnie w 2018 roku, gdy Sąd Najwyższy Indii orzekł, że ograniczenie dostępu kobiet do świątyni jest sprzeczne z konstytucją, narusza zasadę równości i nie może być usprawiedliwione jako istotna praktyka religijna. Wyrok ten wywołał jednak natychmiastową falę protestów i oporu części wiernych. W kolejnych latach składano wnioski o rewizję orzeczenia, a sprawa została przekazana do szerszego składu sędziowskiego, który ma rozstrzygnąć szersze pytania dotyczące relacji między religią a prawem. Sytuacja pozostaje nierozstrzygnięta ostatecznie – obowiązuje napięcie między wyrokiem z 2018 roku a jego społecznym i instytucjonalnym podważaniem. Jednak w kwietniu tego roku trwają przesłuchania i dyskusje w ramach kolejnej sprawy Sądu Najwyższego.

Zestawienie argumentów obu stron pokazuje, jak złożony jest to konflikt. Zwolennicy utrzymania zakazu podkreślają autonomię religii i wyjątkowość kultu Ajjappana w tym miejscu, wskazując, że każda świątynia może posiadać własne, niepowtarzalne reguły. Przeciwnicy odwołują się do równości płci i prawa do uczestnictwa w praktykach religijnych, argumentując, że zakaz nie ma jednoznacznego oparcia w podstawowych tekstach hinduizmu. Z perspektywy antropologicznej szczególnie istotne jest jednak to, że praktyka ta niekoniecznie ma charakter „odwieczny”. Badania sugerują, że jej obecna forma została w znacznym stopniu ukształtowana i utrwalona dopiero w XX wieku, co wpisuje się w szersze zjawisko „wynajdywania tradycji”. Rytuał nie jest więc jedynie przekazywany, lecz także tworzony i przekształcany – często w odpowiedzi na zmieniające się warunki społeczne.

Co orzeknie Sąd Najwyższy? I czy jego decyzja powinna być wiążąca w sprawach światopoglądu religijnego, a nie kwestiach stricte państwowych? Zdaje się, że sami sędziowie nie są przekonani, co do swojej roli w tym procesie. Sąd Najwyższy stwierdził, że wierzący raczej nie będzie kwestionował racjonalności praktyki religijnej, ale jednocześnie postawił pytanie, czy jej racjonalność może być oceniana, jeśli takie wątpliwości zgłasza osoba niewierząca.
Sabarimala staje się w ten sposób czymś więcej niż tylko miejscem kultu czy przedmiotem sporu prawnego. To przestrzeń, w której ujawniają się napięcia między różnymi wizjami religii – tradycyjną, reformistyczną i egalitarną. Konflikt nie przebiega wyłącznie na osi państwo–instytucje religijne. W równym stopniu jest to debata wewnątrz samego hinduizmu, dotycząca jego tożsamości i kierunku rozwoju. Spór o dostęp do świątyni staje się więc pytaniem o to, czym hinduizm jest dziś – i czym chce być w przyszłości.
Krzysztof Gutowski
