Human Rights Watch oskarża juntę w Mjanmie o blokowanie pomocy humanitarnej

Najpierw spotęgowała kryzys humanitarny, a teraz nie pozwala go łagodzić. Tak w skrócie przedstawia się stanowisko Human Rights Watch wobec junty wojskowej w Mjanmie.

Human Rights Watch wezwała Organizację Narodów Zjednoczonych i Stowarzyszenie Narodów Azji Południowo-Wschodniej (ASEAN) do wywierania nacisku na juntę wojskową rządzącą w Mjanmie. O co chodzi? O zgodę władz na przepływ pomocy humanitarnej. HRW twierdzi, że obecnie junta blokuje jakąkolwiek możliwość dotarcia organizacji pomocowych do potrzebujących w tym kraju. W jaki sposób? Bezpośredni. Zdaniem szefa HRW, Kennetha Rotha, wojskowi blokują drogi dojazdowe i zatrzymują konwoje, niszcząc zapasy lub je przejmując oraz atakując pracowników organizacji humanitarnych. Siły bezpieczeństwa Mjanmy nałożyły też, jak twierdzi HRW, ograniczenia na podróżowanie dla przedstawicieli tychże organizacji oraz zamknęły usługi telekomunikacyjne. Siły wojskowe aresztowały też osoby podejrzane o wspieranie działań pomocowych.

Członkowie organizacji pomocowej na lotnisku w Jangonie.
Fot. Andres Alcaraz, USAID

Proces autoryzacji podróży dla pracowników organizacji humanitarnych, i tak już wysoce zbiurokratyzowany, od czasu powrotu junty stał się jeszcze bardziej ograniczony, co poważnie utrudniło dostarczanie pomocy, w szczególności podczas powodzi w porze monsunowej. Wiele porozumień międzynarodowych organizacji pomocowych z rządem Mjanmy zostało podpisanych przed zamachem stanu i od tego czasu straciło ważność. W efekcie działacze dobroczynni obawiali się, że ich pozwolenie na podróż w głąb kraju nie będą respektowane. Ponadto opóźniono lub odmówiono wydania wiz dla pracowników pomocy humanitarnej.

Rohingja w obozie dla uchodźców
fot. EU Civil Protection and Humanitarian Aid

HRW nie ma wątpliwości, że takie postępowanie to rodzaj zemsty za krytykę rządów junty przez państwa zachodnie. W opublikowanym na początku tego tygodnia raporcie aktywiści wprost piszą, że generałowie bezdusznie odmawiają ratującej życie pomocy ludziom dotkniętym konfliktem wywołanym właśnie przez juntę. Odczytują to jako oczywistą formę „ukarania” świata zachodniego.

Martin Griffiths,  szef Biura ONZ ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej, wezwał juntę do „ułatwienia bezpiecznego, szybkiego i niezakłóconego dostępu pomocy humanitarnej”. Dwa dni później, 10 listopada, Rada Bezpieczeństwa ONZ wydała oświadczenie w sprawie Mjanmy, wzywając do „pełnego, bezpiecznego i nieograniczonego dostępu pomocy humanitarnej do wszystkich potrzebujących oraz pełnej ochrony, bezpieczeństwa i ochrony personelu humanitarnego i medycznego”.

Rohingja w obozie dla uchodźców
fot. EU Civil Protection and Humanitarian Aid

Wojskowy zamach stanu, który miał miejsce w lutym tego roku, spowodował załamanie infrastruktury i kryzys walutowy. Poważnie ucierpiały łańcuchy dostaw, co doprowadziło do niedoborów żywności i leków. Co więcej, junta doprowadziła do przesiedlenia ponad 284 tys. osób – w większości uczestników pokojowych protestów i członków mniejszości etnicznych i religijnych. W nowym miejscu zamieszkania przesiedleńcy borykają się z takimi problemami jak ograniczenia w dostępie do żywności i czystej wody, brak opieki medycznej, fatalne warunki schronienia, a nawet brak dachu nad głową. Wszystko to naraża ich na niedożywienie i liczne choroby.

Kobiety w obozie dla przesiedleńców Bar Sar Yar
fot. EU Civil Protection and Humanitarian Aid

ONZ szacuje, że liczba ludzi potrzebujących pomocy do 2022 roku wzrośnie z 1 do 14,4 mln. W tej liczbie jest 5 mln dzieci. Około 25 milionów ludzi, czyli połowa populacji, może zacząć żyć poniżej krajowej granicy ubóstwa. HRW twierdzi, że dotychczas międzynarodowa reakcja na sytuację humanitarną w Birmie była niewystarczająca. Chodzi m.in. o finanse potrzebne na uporanie się z kryzysem humanitarnym po zamachu stanu. ONZ i organizacje pomocowe otrzymały tylko 18 proc. ze 109 mln dolarów, o które prosiły. A to było przed zamachem stanu. Po ponownym przejęciu władzy przez juntę potrzeby finansowe zgłaszane przez organizacje pomocowe wzrosły do 826 mln dolarów. W związku z tym Human Rights Watch apeluje do bogatszych krajów, m.in. USA, Wielkiej Brytanii i Unii Europejskiej o zwiększenie finansowania oraz odpowiedni dobór kanałów pomocy. Chodzi o to, by omijać władze państwowe, a współpracować z lokalnymi organizacjami pozarządowymi. Swoje do zrobienia mają też, w opinii HRW, państwa sąsiadujące z Mjanmą, a więc Indie, Tajlandia i Chiny. Powinny one ułatwiać pomoc transgraniczną dla osób wewnętrznie przesiedlonych w Mjanmie oraz zapewniać ochronę, wsparcie i pomoc humanitarną wszystkim uchodźcom.

Rohingja w obozie dla uchodźców
fot. EU Civil Protection and Humanitarian Aid

Dlaczego? Ponieważ w Mjanmie jest źle, a może być jeszcze gorzej. 10 grudnia USA, Wielka Brytania i Kanada nałożyły na rząd junty sankcje. Kroki te zostały podjęte po skazaniu liderki opozycji Aung San Suu Kyi na dwa lata więzienia pod zarzutem podżegania i łamania obostrzeń związanych z pandemią koronawirusa (pisaliśmy o tym TUTAJ).

Blanka Katarzyna Dżugaj

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s