Mundial w Katarze: System kafala, czyli jak opieka zmieniła się w opresję

Wielkie święto piłki nożnej. Największe piłkarskie wydarzenie na świecie. Pierwszy mundial w kraju arabskim i kolejna szansa dla Kataru na wygrany wyścig o miano regionalnego lidera, o który od ponad dziesięciu lat rywalizuje z Arabią Saudyjską. Ale tegoroczne mistrzostwa świata w piłce nożnej mają też mroczną stronę, a jej imię to kafala – system zatrudniania pracowników tyleż popularny, co stojący w rażącym konflikcie z islamską etyką.

Siedem nowych stadionów, jeden całkowicie zmodernizowany, kilka pięciopasmowych autostrad, system metra o wartości 36 miliardów dolarów, rozbudowane lotniska i pobudowane nowe hotele. W sumie od momentu przyznania Katarowi w 2010 roku prawa do organizacji tegorocznych mistrzostw świata w piłce nożnej kraj wydał na ten cel 220 miliardów dolarów. To koszt poniesiony przez Katar. Jest jednak koszt poniesiony przez miliony robotników, którzy przyjechali do Kataru z biedniejszych krajów świata, by budować wszystko to, z czego dziś kraj jest tak dumny.

Stadion Khalifa w czasie modernizacji

Oficjalnie w ciągu ostatnich 12 lat w Katarze zmarło niespełna 40 pracowników z Azji Południowo-Wschodniej. W te dane mało kto jednak wierzy. Dziennik The Guardian ustalił, że do 2021 roku ofiar, głównie z Indii, Bangladeszu. Nepalu, Sri Lanki oraz Pakistanu, było ponad 6,5 tysiąca. A to i tak zapewne zaniżone dane. Shariful Hasan, szef programu Migration Program and Youth Initiatives of BRAC, organizacji rozwojowej w Bangladeszu, mówi, że z samego tylko Bangladeszu w Katarze zginęło ponad 1300 pracowników. Przyczyny zgonów to złe warunki pracy, brak zabezpieczeń oraz straszliwy upał – przekraczający niekiedy 50 stopni Celsjusza. Mundial 2022 to pierwszy w historii mundial odbywający się zimą, a nie latem, martwiąc się o zdrowie i komfort piłkarzy FIFA przesunęła bowiem termin zawodów. Nie martwiła się jednak najwyraźniej o zdrowie i komfort pracowników budujących infrastrukturę – a że stadionów w Katarze nie ma, organizacja doskonale przecież wiedziała. Przyznała prawo gospodarza Katarowi, mimo że jego głównym rywalem były Stany Zjednoczone Ameryki posiadające świetnie rozwiniętą infrastrukturę sportową i hotelową. Katarskie media miały przykaz zaniżania temperatury w prognozach pogody, by robotnicy mogli legalnie pracować. Czasami po kilkanaście godzin dziennie, bez przerw na odpoczynek, bez jedzenia i picia. Co gorsza, katarscy pracodawcy kwalifikowali te zgony jako śmierci z przyczyn naturalnych, co sprawiało, że nie musieli wypłacać rodzinom jakiegokolwiek odszkodowania. Human Rights Watch zwraca ponadto uwagę na zaleganie z wypłatami, czasem po kilka miesięcy, oraz odbieranie pracownikom paszportów.

Stadion Khalifa w czasie modernizacji

Warto wspomnieć, że pracodawcy katarscy działali zgodnie z systemem kafala, czyli “kodeksem” regulującym relacje między pracownikami migrującymi a ich pracodawcami (kafīl) we wszystkich krajach Zatoki Perskiej: Arabii Saudyjskiej, Bahrajnie, Kuwejcie, Omanie, Katarze, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, a także w Jordanii i Libanie. System ten powstał w latach 50. XX wieku, gdy boom na wydobycie ropy naftowej sprawił, że wiele krajów Bliskiego Wschodu zaczęło zatrudniać pracowników zagranicznych. Państwa te cechowała obfitość ropy, ale mała populacja, przez co potrzebowały one dodatkowych rąk do pracy przy rozwoju niezbędnej infrastruktury projektowej dla przemysłu naftowego – najlepiej z państw, których gospodarki rozwijały się znacznie wolniej. W ramach systemu kafala państwo udziela lokalnym jednostkom lub firmom zezwolenia na sponsorowanie zatrudniania zagranicznych pracowników. Wyjątkiem jest Bahrajn, gdzie pracownicy są sponsorowani przez agencję rządową, a nie przez indywidualnych pracodawców. Sponsor, czyli kafīl, pokrywa koszty podróży i zapewnia zakwaterowanie, ale też odpowiada za status prawny i wizę pracownika. Po zakończeniu “umowy” pracodawca może ją odnowić lub unieważnić status pracownika, co skutkuje natychmiastową deportacją migranta.

Robotnik w przerwie pracy przy budowie stadionu w Lusajl w Katarze

System kafala miał przyczynić się do szybkiego rozwoju gospodarczego państw przyjmujących i tu – bez wątpienia – spełnił swoje założenie. Problem w tym, że może on prowadzić do daleko posuniętego wyzysku – dokładnie tak, jak stało się to w Katarze na przestrzeni ostatniej dekady. W języku arabskim słowo kafala oznacza dosłownie “być odpowiedzialnym za kogoś”, “wspierać”, “opiekować się”. W prawie islamskim pojawia się w kilku kontekstach. Przede wszystkim, w prawie rodzinnym kafala jest to umowa, na mocy której osierocone dziecko otrzymuje wsparcie aż do uzyskania pełnoletności. W prawie karnym kafala oznacza ponadto poręczenie dla osoby zwalnianej za kaucją oraz poręczenie za dłużnika.

Niestety, realia tego systemu odpowiedzialności, wsparcia ani tym bardziej opieki w najmniejszym nawet stopniu nie przypominają. Problemem – oprócz nieuczciwych pracodawców, oczywiście – jest fakt, że kafala podlega ministerstwom spraw wewnętrznych, a nie ministerstwom pracy. Oznacza to, że pracownicy często nie są objęci ochroną na mocy prawa pracy państwa przyjmującego, które reguluje płacę minimalną, maksymalny czas pracy, urlopy i nadgodziny. Nie mają poza tym takich praw, jak możliwość przystąpienia do sporu pracowniczego lub wstąpienia do związku. W większości sytuacji pracownicy potrzebują zgody sponsora na przeniesienie się, zakończenie zatrudnienia oraz wjazd lub wyjazd z kraju przyjmującego. Opuszczenie miejsca pracy bez pozwolenia jest wykroczeniem, które skutkuje ustaniem statusu prawnego pracownika i potencjalną karą pozbawienia wolności lub deportacją.

Migranci pracujący w Katarze

System kafala w Kuwejcie stosowany jest, rzecz jasna, nie tylko do pracowników zatrudnionych przy budowie infrastruktury związanej z tegorocznym mundialem. Dotyczy ponad 1 miliona zagranicznych pracowników, którzy stanowią 94 proc. siły roboczej kraju – chodzi o pracowników niskowykwalifikowanych, pokojówki, pomoce domowe, pracowników sektora usług oraz budownictwa. Dlaczego odsetek ten jest tak wysoki? Większość obywateli Kataru – podobnie jak wielu innych państw arabskich – unika wykonywania prac fizycznych lub prac wymagających niskich kwalifikacji, czy to ze względów finansowych, czy też kulturowych. Wolą zatrudnić migrantów, pochodzących obecnie głównie z Afryki i Azji Południowej. Dla przykładu w Libanie, przed kryzysem ekonomicznym, kelnerami byli niemal wyłącznie migranci – wielu Libańczyków wprost mówiło mi, że taka praca jest poniżej ich godności. W krajach Zatoki Perskiej większość rodzin z wyższych warstw społecznych zatrudnia gosposię, pani domu nie wypada bowiem sprzątać i prać. We wspomnianym Libanie pomoce domowe zatrudniane są w ten sposób już od lat 70. XX wieku, gdy zwiększyła się migracja ludzi z Afryki i Azji – państwu bardzo się to opłacało ze względu na przekazy pieniężne, które wysyłali migranci. Dziś w Libanie pracuje ok. 250 tys. pracowników kafala, głównie kobiet z biednych regionów Filipin, Etiopii, Nepalu, Bangladeszu i Sri Lanki. Podobna sytuacja jest w Arabii Saudyjskiej, Kuwejcie oraz Zjednoczonych Emiratach Arabskich, gdzie do pomocy w domu zatrudnia się głównie Filipinki. W krajach tych wyjątkowo wielu imigrantów pracuje także w budownictwie – na południu Indii, w stanie Kerala, poznałam rodzinę, której najstarszy syn regularnie na kilka miesięcy w roku wyjeżdżał do Kuwejtu, by pracować na budowie. W ten sposób zbierał pieniądze na ślub i mieszkanie.

Migranci pracujący w Katarze

Tak, jak w Katarze, tak i w innych krajach stosujących system kafala dochodzi do nadużyć. Na porządku dziennym jest zabieranie paszportów i wiz, lokowanie pracowników w przepełnionych mieszkaniach bądź akademikach, wstrzymywanie lub niewypłacanie pensji w ogóle, a także przemoc seksualna. Tej ostatniej doświadczają przede wszystkim kobiety wykonujące prace domowe. Większość nie zgłasza molestowania lub gwałtu na policję obawiając się represji ze strony pracodawcy lub więzienia – zdarzały się bowiem przypadki uwięzienia ofiar pod zarzutem seksu pozamałżeńskiego lub prostytucji. W 2018 roku w Arabii Saudyjskiej stracona została indonezyjska pracownica domowa – skazano ją za zabójstwo pracodawcy, mimo iż kobieta twierdziła, że mężczyzna napastował ją seksualnie, a ona działała w samoobronie. W Arabii Saudyjskiej kafīlowie stosowali ponadto swego rodzaju handel – za pośrednictwem mediów społecznościowych “odsprzedawali” swojego pracownika innym pracodawcom, mimo że było to niezgodne z saudyjskim prawem. W Libanie w wielu gospodarstwach domowych pracownicy nie otrzymują dni wolnych, są pozbawieni żywności i wody, fizycznie maltretowani, często zabiera się im paszporty. Ale winni nadużyć są nie tylko pracodawcy – wiele agencji, które pomagają kafīlom werbować pracowników, wymaga od tych ostatnich bardzo wysokich opłat rekrutacyjnych, na które składają się całe rodziny, nader często zaciągając długi. Zdarza się, że to agencja pokrywa koszt podróży pracownika, co staje się jeszcze większym problemem, imigrant pracuje bowiem, by spłacić niekończący się dług w agencji. Raporty ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich mówią o konfiskatach paszportów już na lotnisku, umowach w języku arabskim lub angielskim, których migranci nie znają – oczywiście, bez zapewnienia tłumacza, często zawierających inne warunki niż te wcześniej uzgodnione, pozbawianiu wynagrodzenia za sprzeciw wobec pracodawcy. Przykładem jest sytuacja z 2013 roku, gdy na skutek strajku pracowników firmy budowlanej Arabtec kilkudziesiąt osób zostało deportowanych z ZEA bez wynagrodzenia.

Zagraniczne opiekunki do dzieci w Katarze

Wróćmy jednak do mundialu. To prawdopodobnie pierwsze duże wydarzenie sportowe w historii, które pozostawi trwałą pozytywną spuściznę w dziedzinie praw człowieka i praw pracowniczych – stwierdził w październiku Alasdair Bell z FIFA. Pozytywną? Cóż, świat w pewnym momencie zwrócił uwagę na dramat robotników migrantów w Katarze. W marcu 2016 roku Amnesty International oskarżyła Katar o stosowanie pracy przymusowej, zmuszanie pracowników do życia w złych warunkach oraz zatrzymywanie wypłat i paszportów. Oskarżyła także FIFA o niepowstrzymanie budowy stadionów. Human Rights Watch stwierdziła natomiast, że FIFA nie dochowała należytej staranności w zakresie praw człowieka i nie określiła warunków dotyczących ochrony pracowników imigrantów. Specjalny sprawozdawca ONZ ds. praw człowieka migrantów wezwał Katar do zniesienia systemu kafala i zastąpienia go regulowanym, otwartym rynkiem pracy, który umożliwia pracownikom swobodne zmienianie pracodawców i opuszczenie kraju. Skargi do władz Kataru wystosowała także Międzynarodowa Organizacja Pracy. Ostatecznie Katar wprowadził pewne reformy, w tym pensję minimalną, umożliwiającą mobilność zawodową, a przede wszystkim usunął wymóg zezwolenia na wyjazd dla pracowników imigrantów. Najpierw, w 2016 roku Katar wprowadził nowe prawo pracy, które znosiło – przynajmniej oficjalnie – system kafala. Nowe przepisy miały na celu ułatwienie pracownikom migrującym zmiany pracy i opuszczenia kraju. To był pierwszy krok, ale daleko niewystarczający. Kolejny miał miejsce w 2020 roku, gdy Katar zniósł wymóg wizy wyjazdowej, dzięki czemu migranci pracujący w Katarze nie muszą już uzyskiwać zgody pracodawcy na opuszczenie tego kraju. Nadal jednak potrzebowali zezwolenia na zmianę pracy, co zostało mocno skrytykowane przez międzynarodowe organizacje humanitarne. Kilka miesięcy później władze Kataru wprowadziły nową płacę minimalną dla wszystkich pracowników w wysokości 1000 riali, czyli ok. 275 dolarów (podwyżka wyniosła 750 riali miesięcznie), oraz zniosły obowiązek zgody pracodawcy na zmianę miejsca zatrudnienia przez pracownika. Na nieco ponad miesiąc przed rozpoczęciem mundialu Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy przeanalizowało postępy Kataru w zakresie praw pracowniczych. Werdykt był surowy – choć członkowie zgromadzenia przyznali, że jest lepiej, to wciąż nie jest dobrze. Zdaniem członków Zgromadzenia wciąż nie zapewniono niezależnego śledztwa w sprawie niewyjaśnionych zgonów, a wprowadzone przepisy są zbyt słabo egzekwowane. W marcu 2022 roku szef FIFA Gianni Infantino spotkał się z katarskim ministrem pracy Alim bin Samikhem Al Marrim, aby omówić postępy osiągnięte w dziedzinie opieki społecznej i praw pracowniczych. Tak, w marcu 2022 roku, czyli 10 lat po przyznaniu Katarowi prawa organizacji mistrzostw.

Zagraniczne opiekunki do dzieci w Katarze

Kilka innych państw regionu również – mniej lub bardziej zdecydowanie – podejmuje kroki zmierzające do zmiany systemu zatrudniania migrantów. Teoretycznie to Bahrajn był pierwszym krajem w Radzie Współpracy Zatoki Perskiej, który zniósł system kafala. Teoretycznie, bo choć wprowadzone w 2009 roku prawo zezwala na zmianę pracodawcy bez jego zgody, a do odejścia z pracy wymaga jedynie trzymiesięcznego wypowiedzenia, zdaniem organizacji humanitarnych przepisy te wciąż nie są zbyt mocno egzekwowane. Libańskie ministerstwo pracy opracowało w 2022 roku nowe przepisy, które pozwolą na 48-godzinny tydzień pracy, wynagrodzenie za nadgodziny i inne udogodnienia. Jednym zdaniem: system kafala ma przejść do historii. Szczerze wątpię jednak, by faktycznie tak się stało, a z pewnością nie w najbliższym czasie. Przede wszystkim libańskie władze mają w tej chwili inne, z ich punktu widzenia ważniejsze sprawy na głowie, kraj znajduje się bowiem w głębokiej zapaści ekonomicznej i politycznej. Druga sprawa to mocne zakorzenienie systemu kafala w kulturze tego kraju, co w połączeniu z daleko posuniętą korupcją (jedną z przyczyn wybuchu protestów społecznych w 2019 roku) budzi obawy, że nowe przepisy nie będą zbyt gorliwie egzekwowane. Większe nadzieje pokładam w Arabii Saudyjskiej – nie z głębokiej wiary w uczciwość tamtejszych władz, lecz ze względu na ich pragmatyczne podejście do przyszłości kraju. Vision 2030, czyli plan rozwoju gospodarczego będący oczkiem w głowie następcy tronu, zakłada unowocześnienie Arabii Saudyjskiej – dzięki niemu większy dostęp do rynku pracy uzyskały kobiety. W przypadku ograniczenia systemu kafala chodzi, oczywiście, o zwiększenie atrakcyjności kraju dla inwestorów zagranicznych – piszę ograniczenia, system ten nadal obowiązuje bowiem m.in. ogrodników, ochroniarzy oraz kierowców osobistych. W 2020 roku Arabia Saudyjska ogłosiła plan likwidacji systemu kafala poprzez cyfrową (obowiązkową) dokumentację umów o pracę, zniesienie konieczności zgody sponsora na wizy wyjazdowe i powrotne oraz zmianę sponsora, o ile mają być składane po upływie okresu umownego lub odpowiedniego okresu wypowiedzenia określonego wcześniej w umowie. Rok później królestwo zaczęło zezwalać pracownikom migrującym na opuszczanie kraju bez zgody sponsora – utrzymano jednak (w niektórych przypadkach) konieczność uzyskania zgody władz kraju.

Zagraniczni robotnicy w Katarze

W Zjednoczonych Emiratach Arabskich przeprowadzono w ostatnich latach kilka reform prawa pracy, na mocy których pracownicy migrujący nie muszą już ubiegać się o zgodę pracodawcy na zmianę pracy lub opuszczenie kraju, mają natomiast większe możliwości składania skarg na pracodawcę. Dekret z 2015 roku pozwala pracownikowi rozwiązać umowę bez utraty statusu imigracyjnego, jeśli pracodawca potraktował go niesprawiedliwie lub zażądać rozwiązania umowy bez utraty statusu imigracyjnego i otrzymać nowe pozwolenie na pracę po co najmniej 6 miesiącach zatrudnienia, pod warunkiem znalezienia nowego pracodawcy. Dwa lata później kraj przyjął nową ustawę dotyczącą pracowników domowych – nakłada ona na pracodawców obowiązek zapewnienia pracownikom domowym zakwaterowania i wyżywienia oraz minimum 30 dni płatnego urlopu w ciągu roku, 15 dni płatnego urlopu chorobowego, 15 dni bezpłatnego urlopu chorobowego, prawo do 12 godzin odpoczynku w ciągu doby oraz uzyskania odszkodowania za wypadki lub choroby związane z pracą.

Dzisiaj czuję Katarczykiem. Dziś czuję się Arabem. Dziś czuję się Afrykaninem. Dziś czuję się gejem. Dziś czuję się osobą z niepełnosprawnością. Dziś czuję się pracownikiem migrującym – stwierdził niedawno Gianni Infantino, prezes FIFA.

Piękne słowa, ale tylko słowa, jednocześnie bowiem Infantino pochwalił Katar za umożliwienie migrantom pracy a kraje europejskie zganił za ograniczenie przepływu migrantów. FIFA ponosi gigantyczną odpowiedzialność za wyzysk pracowników migrujących w Katarze, choć nie zmniejsza to – rzecz jasna – winy władz Kataru. A czy faktycznie jest szansa na trwałe zmiany? Łatwo nie będzie – znaczna część państw Zatoki Perskiej jest wręcz uzależniona od pracowników migrujących, a jednocześnie przyzwyczajona do tego, że jest to tania siła robocza. Rozwiązania prawne to jedno, zmiana mentalności i często głębokiego poczucia wyższości mieszkańców państw Półwyspu Arabskiego nad migrantami to rzecz zupełnie inna. Żadne regulacje prawne nie poprawią statusu migrantów, jeśli nie nastąpi najpierw taka zmiana w oczach większości obywateli tej części świata.

Blanka Katarzyna Dżugaj

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s