Chleba i turystów! Wojna w Ukrainie to dramat dla Egiptu

Kair głosował za popieraną przez USA rezolucją ONZ potępiającą rosyjską inwazję, ale nie zrywa więzi z Moskwą. To jeden z tych krajów, dla których wojenne uderzenie rykoszetem może być szczególnie bolesne.

Gospodarka Egiptu jest mocno powiązana i z Rosją i z Ukrainą, z naciskiem na pierwszy z tych krajów. Wbrew pozorom, nie chodzi o inwestycje ani handel dwustronny – jeśli chodzi o relacje Egipt-Rosja w 2021 roku handel osiągnął 3,3 mld dolarów, w porównaniu z 26,4 mld euro w przypadku relacji Egipt-Unia Europejska i Wielka Brytania oraz 9,1 mld dolarów w relacjach Egipt-USA. Problem mogą stanowić dwa inne sektory, z których pierwszy to turystyka.

Turyści w Egipcie

Przez wiele lat Egipt stanowił jeden z najbardziej popularnych wakacyjnych kierunków dla turystów z całego świata. Tym samym, turystyka była jednym z najważniejszych źródeł dochodu narodowego – w 2004 i 2005 roku przychody z tego sektora stanowiły aż 8 proc. PKB. Kolejna dekada XX wieku przyniosła znaczny spadek tych przychodów, głównie na skutek Arabskiej Wojny, a potem pandemii koronawirusa. Teraz kłopoty może sprowadzić na ten sektor egipskiej gospodarki wojna w Ukrainie, choć oczywiście skala negatywnego oddziaływania będzie znacznie mniejsza. W jaki sposób wojna w Europie może dotknąć kurorty w Egipcie? Cóż, nie jest tajemnicą, że Ukraińcy i Rosjanie dominują wśród odwiedzających wybrzeże Morza Czerwonego turystów. Owszem, jeśli chodzi o Rosjan, to po zestrzeleniu przez tzw. Państwo Islamskie rosyjskiego samolotu lecącego z Sharm al-Sheikh do Petersburga, Moskwa zawiesiła loty do Egiptu. W 2021 roku bezpośrednie połączenia komercyjne z Hurghadą i Sharm el-Sheik zostały jednak wznowione, a egipskie władze liczyły na wzrost liczby rosyjskich turystów do 300-400 tys. miesięcznie. Wiele wskazywało, że prognozy te staną się rzeczywistością, jednak już zimą 2022 roku, gdy napięcie na linii Moskwa-Kijów narastało, a Rosja gromadziła wojska przy granicy z Ukrainą, Egipt odnotował wyraźny spadek rosyjskich rezerwacji. Teraz, ze względu na działania wojenne i zachodnie sankcje, Rosjan przybywających do Egiptu będzie zapewne jeszcze mniej. W tym samym czasie, o 25-30 proc. spadła ilość rezerwacji ze strony turystów ukraińskich. To także duży cios dla Egiptu, Ukraińcy byli bowiem drugą, po Niemcach, nacją najchętniej odwiedzającą ten kraj. Ukraina była jednym z pierwszych krajów, których turyści przybyli do Egiptu od wznowienia ruchu turystycznego po pierwszej fali pandemii koronawirusa. Tylko w 2021 roku wakacje w Egipcie spędziło 1,46 mln Ukraińców.

Turyści w Egipcie

Jak Egipt zamierza sobie z tym problemem radzić? Władze już teraz pracują nad zwiększeniem liczby turystów z Europy Zachodniej, w tym Wielkiej Brytanii, Niemiec, Hiszpanii, Francji i Włoch, oraz z krajów arabskich Zatoki Perskiej. Sprzyjają temu dwa wielkie święta religijne dwóch różnych wyzwań, czyli ramadan i Wielkanoc – oba przypadające w kwietniu. Co istotne, Egipt nie zamierza też rezygnować z turystów rosyjskich – obecnie resort turystyki rozważa możliwości ich przyjazdów z państw trzecich, o ile sankcje nie staną temu na przeszkodzie. Jedną z opcji jest ponoć umożliwienie przybycia rosyjskim turystom przez Turcję.

Przewodnicy w oczekiwaniu na turystów

Druga kwestia, o daleko bardziej idących konsekwencjach, to branża spożywcza, a konkretnie: pszenica. Zboże to jest kluczowym produktem żywnościowym dla Egipcjan a wypiekany z niego chleb stanowi podstawę znacznej części posiłków. Jak to się ma do wojny w Europie? W ciągu ostatnich trzech dekad import zbóż stale rósł w tempie wyższym niż produkcja krajowa, w efekcie czego dziś Egipt jest największym światowym importerem zboża. 88 proc. importu pszenicy pochodzi z dwóch walczących krajów: Rosji i Ukrainy. W roku fiskalnym 2020-21 Egipt sprowadził 13 mln ton pszenicy, z czego Rosja odpowiadała za 7,5 mln, Ukraina natomiast za 1,9 mln. Według informacji władz, w obecnej chwili Egipt ma zapasy pszenicy na ok. 4,5-6 miesięcy – z dostawami od rolników będzie w stanie przetrwać do końca roku. Przy przedłużającej się wojnie w Ukrainie, kraj może być jednak zmuszony do kupowania pszenicy po znacznie wyższej niż dotychczas cenie, to natomiast pociągnie za sobą wzrost cennych innych produktów. Już teraz chleb zdrożał o ponad 25 proc., co dla znacznej części Egipcjan będzie sporym ciosem finansowym – chleb stanowi bowiem podstawowe wyżywienie dla blisko 30 proc. egipskiej populacji żyjącej poniżej granicy ubóstwa. Od ponad 70 lat ten produkt spożywczy jest subsydiowany przez państwo, ostatnio prezydent Abdel-Fattah el-Sisi zapowiedział jednak, że dotacja będzie musiała zostać zmniejszona – miał na myśli ograniczenie liczby osób w rodzinie, które otrzymywały dotacje na kartkach żywnościowych i nie dopuszczaniu nowych osób do systemu subsydiów. Teraz raczej nie wprowadzi tego pomysłu w życie – zbyt dużo ryzykuje.

Sprzedawca chleba w Kairze

Nie bez znaczenia jest także fakt, że Egipt jest importerem ropy naftowej i produktów ropopochodnych – rocznie importuje ponad 120 mln baryłek ropy naftowej. Za baryłkę średnio płacił ok. 60 dolarów, teraz natomiast ceny wzrosły do ponad 120 dolarów, co oznacza dwukrotnie większe wydatki z budżetu państwa. Dla prezydenta Abdela Fattaha Al-Sisiego nie wygląda to różowo – już miesiąc temu egipskie media pisały ostrzegawczo, że kraj stoi na krawędzi kolejnej po Arabskiej Wiośnie rewolty. Społeczne wrzenie podsyciły ciągłe podwyżki cen, zamrożenie płac i wycofanie bądź znaczne zredukowanie wielu dotacji m.in. na energię elektryczną, wodę, paliwo i wiele produktów żywnościowych – tylko w zeszłym tygodniu rząd wprowadził 7-procentową podwyżkę za gaz do gotowania, drugą w ciągu trzech miesięcy. Ceny żywności osiągnęły natomiast najwyższe od ponad dekady wyniki. Prezydent cofnął się jedynie przed zmianami w systemie dotacji chleba. Być może przypomniał sobie lata 70. XX wieku i tzw. chlebową rewolucję, gdy na skutek decyzji prezydenta Anwara Sadata o podniesieniu cen żywności doszło do gwałtownych protestów ludności. Teraz, mimo rosnącego niezadowolenia, Egipcjanie nie wyszli na ulice, być może – jak sugerują media – z braku opozycyjnej siły politycznej, która byłaby w stanie pociągnąć za sobą społeczeństwo i skatalizować jego gniew, być może natomiast z obawy przed aparatem bezpieczeństwa. Niewykluczone jednak, że jeśli władze nie poradzą sobie z konsekwencjami wojny w Ukrainie, gniew przeważy nad lękiem i Egipt będzie świadkiem kolejnej Arabskiej Wiosny. A tego Abdel Fattah Al-Sisi boi się jak diabeł święconej wody.

Sprzedawca chleba w Kairze

Władze Egiptu muszą więc mocno manewrować, aby utrzymać przyjazne relacje i z krajami zachodnimi i z Rosją. Tym bardziej, że tuż przed wybuchem wojny w Ukrainie, Kair negocjował z Waszyngtonem kwestię nowych inwestycji i pożyczek. Na razie, na arenie dyplomatycznej Egipt zachowuje się w duchu powiedzenia „panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek”, czyli władze potępiają oficjalnie rosyjską inwazję na Egipt, ale już państwowe media chwalą działania Federacji Rosyjskiej i uznają ich uzasadnienie. Kair nie zamknął też Kanału Sueskiego dla rosyjskich statków. Szef Urzędu ds. Kanału Sueskiego stwierdził, że kanał jest neutralnym kanałem globalnym, który nie podlega polityce i wojnom.

Jednocześnie rząd Egiptu stara się załagodzić negatywny wpływ wojny na krajową gospodarkę, m.in. szukając wsparcia zagranicą. Pomocne dłonie mogą wyciągnąć choćby Zjednoczone Emiraty Arabskie, tym bardziej, że już wcześniej wspomagały Egipt finansowo. Podobnie jak inne kraje Zatoki Perskiej, ZEA będą najprawdopodobniej ciągnąć spore profity z handlu ropą, pytanie czy zechcą wspomóc mało znaczące politycznie i borykające się z problemami finansowymi państwo, jakim jest Egipt. We wtorek prezydent Abdel Fattah al-Sisi spotkał się księciem Abu Zabi, szejkiem Mohammedem bin Zayed Al Nahyan. Według oficjalnej informacji omówili globalne wydarzenia, w tym stabilność rynków energii i bezpieczeństwo żywnościowe – czy była mowa o konkretnym wsparciu na razie nie wiadomo.

Do pomocy skore są ponoć także Indie. Jak pisze Economic Times rząd Narendry Modiego finalizuje rozmowy w sprawie rozpoczęcia eksportu pszenicy do Egiptu. Jednocześnie

Ale wojna w Ukrainie to także dla Egiptu spora szansa. Obecnie znaczna część świata szuka sposobów na uniezależnienie się energetyczne od Federacji Rosyjskiej, m.in. poprzez zwiększenie importu gazu oraz inwestycje w energetykę odnawialną. W egipskich mediach coraz głośniej mówi się o tym, że Egipt mógłby stać się czymś w rodzaju energetycznych wrót do Europy.

Blanka Katarzyna Dżugaj

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s