Herstoria polskiej noblistki: o musicalu „Marie Curie” w reż. Kim Tae-hyunga

Co nieżyjąca od ponad 80 lat polska naukowczyni ma do zaoferowania koreańskim widzom? Herstorię, w której pisaniu Koreanki mają jeszcze więcej do zrobienia niż Europejki.

Zaczęło się 4 lata temu. W 2017 roku Cheon Se-eun zaprezentował libretto do Marie Curie na Glocal Musical Live – konkursie muzycznym prowadzonym przez Ministerstwo Kultury, Sportu i Turystyki oraz Korea Creative Content Agency. Rok później jego dzieło, przy wsparciu Koreańskiej Rady Sztuki trafiło na scenę. Konkretnie na scenę K-Musical Road Show – wydarzenia stworzonego w celu promowania na świecie koreańskich musicali. Spodobało się, ale…to nie tę wersję oglądają widzowie obecnie. W 2020 roku, gdy reżyserii podjął się Kim Tae-hyung, libretto zostało gruntownie przemodelowane. W nowej wersji spektakl został pokazany w Hongik Art Center w Seulu i obrał kurs na sukces. Wśród nagród, jakimi został obsypany, znalazło się m.in. pięć statuetek Korean Musical Awards 2021, w tym nagrodę główną, nagrodę dla najlepszego reżysera i za najlepszą muzykę.

Ok, wiemy, że w Korei Marie Curie się spodobała, ale czy może przypaść do gustu także polskiemu widzowi? Cóż…i tak, i nie – zależnie od tego, jak bardzo otwarty jest na eksperymenty, zabawę konwencją i swobodę w traktowaniu realiów historycznych. Osoby nastawione na obejrzenie kolejnej opowieści o losach wybitnej polskiej naukowczyni mogą sobie ten spektakl w ogóle darować, libretto Marie Curie z prawdziwymi losami polskiej noblistki ma bowiem w gruncie rzeczy niewiele wspólnego. To nie jest typowa opowieść biograficzna – scenarzysta puścił wodze fantazji, wprowadzając do historii Marii całkowicie fikcyjne wątki i postaci. Po kolei jednak.

Fot. Live Corp.

Pierwszy akt musicalu koncentruje się na historii Marii jako Obcej. Melancholijnej, odzianej w czerń Polki w wyrafinowanej i barwnej rzeczywistości Europy Zachodniej oraz kobiety w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Płeć i pochodzenie czyniły Marię Inną, a więc odrzucaną. U swego boku ma Annę Kowalską – chłopkę, która przybyła do Paryża, by podjąć pracę w fabryce. Marię i Annę dzieli niemal wszystko, łączy zaś jedno: obie odrzuciły narzucone im role społeczne i wyruszyły w świat w poszukiwaniu własnego, bynajmniej nie podrzędnego w nim miejsca. Kierowały nimi pragnienia lepszego życia, odciśnięcia śladu w historii, realizacji marzeń. Brzmi banalnie? Cóż, brzmi. Zachodni widz otrzymuje takich historii na pęczki i to zapewne w bardziej finezyjnej narracji. Co innego widz koreański, a właściwie widzka, mam bowiem wrażenie, że musical Marie Curie kierowany jest głównie do kobiet. Azjatek, które w walce z patriarchalnymi tradycjami mają wciąż więcej do zrobienia niż Europejki. Które wychowywane są przede wszystkim na żony i matki, rezygnujące z kariery zawodowej na rzecz rodziny, dbające o dobro męża i dzieci bardziej niż o samorealizację i spełnianie własnych marzeń. Mimo gwałtownie rozwijającej się gospodarki i miana jednego z małych azjatyckich tygrysów, Korea zajmuje 30. miejsce na 36 krajów OECD pod względem zatrudnienia kobiet. I to pomimo faktu, że ma ona najwyższy wskaźnik wykształcenia wyższego w grupie kobiet w wieku od 25 do 34 lat. Według Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju w 2020 roku wskaźnik zatrudnienia kobiet w wieku produkcyjnym, a więc między 15. a 64. rokiem życia wynosił 56,7 proc. Stawia to Koreę daleko w tyle za sąsiadami z Azji i Pacyfiku: w Nowej Zelandii wskaźnik ten wynosił 72,2 proc., w Japonii 70,7 procent, w Australii natomiast 68,6 proc. Co więcej, wciąż panuje przeświadczenie, że wiele branż, choćby handel, nie jest odpowiednim miejscem pracy dla kobiet. Maria Skłodowska-Curie pokazuje natomiast Koreankom, że nie muszą i nie powinny rezygnować z siebie, że małżeństwo partnerskie jest możliwe, a największym wsparciem dla kobiety jest nie tylko światły mężczyzna, ale też (a może nawet przede wszystkim)…inne kobiety. Musical mówi, że kobieca solidarność to najpotężniejsza broń w walce z patriarchalnym światem, a kobieta dla drugiej kobiety może być najlepszym moralnym kompasem. Banalne? Absolutnie nie – w wielu azjatyckich kulturach najbardziej zagorzałymi strażniczkami więzienia zbudowanego przez męski szowinizm są bowiem właśnie kobiety. Czy może być, zresztą, wspanialszy dowód na tę kobiecą solidarność niż sam wybór bohaterki musicalu? Oto bowiem pochodząca z innej epoki i z innego kręgu kulturowego Maria, która przetarła feministyczny szlak, wskazuje współczesnym kobietom, że choć droga ta jest kręta i wyboista, warto śmiało nią podążać. Fakt, że w polską noblistkę wciela się koreańska aktorka nadaje natomiast kobiecemu doświadczeniu uniwersalny charakter, pokazując że niezależnie od koloru skóry, wyznawanej religii i pozycji społecznej, kobiety dzielą ten sam los.

Fot. Live Corp.

Idźmy jednak dalej. Drugi akt przesuwa ciężar narracji z opowieści o kobiecej sile i determinacji na konsekwencje odkryć naukowych. Maria Skłodowska-Curie zaczyna wówczas rozumieć, że rad jest równie wspaniały, co przerażający, a jego działanie równie dobroczynne, co destrukcyjne. Scenarzysta zestawił historię Marii Skłodowskiej-Curie z prawdziwymi wydarzeniami w fabryce w USA. Pracujące tam kobiety zatruły się pierwiastkiem obecnym w farbach, którymi pokrywały luminescencyjne tarcze zegarków. W realnym życiu polska noblistka nie miała styczności z Radowymi Dziewczętami, jak określała je amerykańska prasa, w musicalu Kim Tae-hyunga jedną z pracownic była jej przyjaciółka, Anna Kowalska. To tyleż ryzykowny, co intrygujący zabieg konfrontujący naukowca z jego odkryciem. A raczej konsekwencjami tego odkrycia. Wątek ten może zachodniego widza poruszyć, zwłaszcza w epoce klonowania, in-vitro i sztucznej inteligencji. To także ciekawy sposób na „odbrązowienie” postaci historycznej – uczynienie jej mniej symbolem, a bardziej człowiekiem. Przybliżenie współczesnemu człowiekowi, ukazanie emocji kryjących się za naukowym szkiełkiem i okiem. Ja temu rozwiązaniu fabularnym daję zielone światło, ale też zawsze byłam fanką nieoczywistych pomysłów scenarzystów.

Fot. Live Corp.

Najsłabiej w libretcie musicalu zarysowany został wątek Marii jako Polki na obczyźnie. Owszem, pojawia się motyw tęsknoty za ojczyzną, akcentowany zwłaszcza w postaci Anny, potrzeba przyczynienia się do wydźwignięcia Polski z zapomnienia, trochę na modłę „make Poland great again”. Są nawet pierogi – może i sztampowe, wolę jednak, by mój kraj kojarzył się na świecie z pierogami, niż z tym, co obecnie, czyli ksenofobią, mizoginią i rasizmem. Polski patriotyzm nie jest zresztą tym, o czym chcą mówić koreańscy artyści. Postać Marii Skłodowskiej-Curie potraktowali oni raczej jako punkt wyjścia do opowiedzenia zupełnie innej, bliższej im historii.

Fot. Live Corp.

Tyle, jeśli chodzi o libretto, któremu mówię stanowcze i entuzjastyczne „tak”, a co zresztą? Na uwagę zwraca przede wszystkim scenografia – zachwycająca, choć nie przytłaczająca rozmachem, doskonale podkreślająca emocje pokazywane przez aktorów. Chciałoby się takiej oprawy dla rodzimych produkcji teatralnych, to jednak (z nielicznymi wyjątkami) wciąż jednak pieśń przyszłości. Świetną robotę wykonali spece od castingu i sami aktorzy, obdarzeni w równym stopniu mocnymi głosami i sceniczną charyzmą. Koreańscy artyści stosują nieco inne techniki aktorskie niż ich polscy koledzy po fachu, zwłaszcza w bardziej emocjonalnych partiach fabuły – w widzu, który kulturę audiowizualną Korei zna tylko z filmu Parasite, może to budzić mieszane uczucia, zapewniam jednak, że można się do tego przyzwyczaić. Jeśli coś budzi mój sprzeciw to demoniczny właściciel amerykańskiej fabryki, którego postać nawet jak na musical zarysowana została przesadnie grubą kreską.

Koreańscy artyści przeprowadzili eksperyment, tyle że nie chemiczny, a artystyczny i międzykulturowy, w dodatku pod oboma względami udany. Tak jak rad odkryty przez Marię Skłodowską-Curie będzie budził kontrowersje, jest jednak ciekawym dziełem sztuki i pomostem między dwiema, skrajnie różnymi kulturami.

Blanka Katarzyna Dżugaj

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s