Talibowie w Kabulu, świat w szoku – o amerykańskiej wolcie w Afganistanie

Komentarz do wydarzeń w Afganistanie planujemy od ponad tygodnia… I codziennie wyglądałby on skrajnie inaczej. Wkroczenie Talibów do Kabulu w weekend okazało się szokiem. Prezydent wspaniałomyślnie opuścił kraj, by „uniknąć rozlewu krwi” (swojej w pierwszej kolejności), a Afgańczycy robią co mogą by uciec lub w jakikolwiek sposób przygotować się na to, co ich czeka. A co ich czeka? I jak to się stało, że Talibowie tak szybko znowu przechadzają się po ulicach afgańskich miast, a ich administracja niemal od razu zaczęła – o dziwo dość sprawnie – funkcjonować.

Na początek, dla porządku odpowiedzmy sobie na pytanie kim w ogóle są Talibowie? Skąd islamski fundamentalizm w środkowoazjatyckim regionie znanym z etnicznej, językowej, a przez wieki również religijnej różnorodności? Teren Afganistanu był areną walk o wpływy – kwestia geopolityki wynikająca z jego strategicznego położenia. Na tym terenie toczyła się tzw. „Wielka Gra” imperiów w XIX i na początku XX w. Brytyjczycy i Rosjanie walczyli o dominację nad Azją, a Azją Środkowa – dawny Jedwabny Szlak – była kluczowa. Ta „Wielka Gra” toczyła się nie tylko w czasach kolonialnych, ale również w czasach Zimnej Wojny. Rosja dokonała inwazji na Afganistan, czego konsekwencją była wojna domowa w tym kraju w latach 90. W wojnie tej brały udział również różne grupy islamskich bojowników, dla których islam był naturalną alternatywą dla innych ideologii, które forsowane były przez obce siły zaangażowane w walkę o kontrole nad tym obszarem. Wielu przyszłych liderów Talibów – w tym pierwszy, wieloletni przywódca tego ruchu mułła Mohammad Omar szkoleni byli przez pakistański wywiad w silnej współpracy i dzięki finansowaniu USA. Islamscy bojownicy w Afganistanie i Pakistanie szkoleni byli (i wychowywani, bo rekrutowani byli bardzo młodzi chłopcy) w bardzo ortodoksyjnej i nastawionej na walkę z „niewiernymi” wykładni islamu.

To oczywiste, że właśnie taką ideologię wspierał zarówno Pakistan jak i USA, którym zależało na tym, by sprawni wojownicy skupili się na walce z Rosjanami. Jak bardzo obosieczna okazała się ta broń doskonale wszyscy wiemy. Ideologiczni liderzy Talibów, a także szeregowi ich członkowie byli przekonani, że tragedie, które spotykają Afganistan oraz cierpienie Afgańczyków wynikają z tego, że społeczeństwo jest podzielone (obszar zamieszkany przez wiele walczących ze sobą plemion Pasztunów, przez Tadżyków, Hazarów, Balodżów i wiele mniejszych grup etnicznych), osłabione wewnętrznymi konfliktami. Gwarancją siły Afganistanu i bezpieczeństwa dla jego mieszkańców miało być wprowadzenie bardzo restrykcyjnego prawa islamskiego. I tak się stało. Talibowie zyskali władzę w Afganistanie i wprowadzili rządy oparte na najbardziej restrykcyjnej wykładni islamskiego prawa. Znamy tę historię i wiemy, że zostali obaleni w wyniki zachodniej – nie zrzucajmy tutaj całej odpowiedzialności na USA – inwazji wojskowej. Czas obecności zachodnich sił w Afganistanie tym razem pomińmy i wróćmy do wydarzeń tego roku, ostatnich tygodni. Amerykańskie wojsko wycofało się z Afganistanu, a Talibowie w iście zastraszającym tempie odzyskali kontrolę nad niemal całym krajem wkraczając również 15 sierpnia do Kabulu.

Amerykański wywiad, podobnie jak rząd afgański, jeszcze kilka dni temu podkreślał, że Talibowie potrzebować będą około trzech miesięcy by dotrzeć do Kabulu. Jak to się stało, że kilka dni później po prostu wjechali do afgańskiej stolicy?

Na dokładne analizy bez wątpienia przyjdzie czas i zajmą się nimi specjaliści (których w Polsce jest jak na lekarstwo, a tych którzy są i tak się na wszelki wypadek nie słucha..), ale zwróćmy uwagę na kilka elementów, o których powinniśmy pamiętać, gdy widzimy Talibów wjeżdżających do Kabulu i witanych przez tłumy mieszkańców miasta. Po pierwsze rządowa armia afgańska okazała się przerażająco wręcz nieprzygotowana i niewydolna… Talibowie zdobywali miasto za miastem, prowincję za prowincją, a żołnierze afgańscy bardzo łatwo poddawali się, a jeśli mogli to uciekali za granicę… Przyczyny tego są dość zawiłe i niejasne. Zapewne sam proces rekrutacji i szkolenia zawiódł. Amerykanie nie przygotowali swoich lokalnych sojuszników… Co więcej Talibowie udowodnili, że w walce partyzanckiej, znajomości terenu i zapewne motywacji znacząco przewyższają siły rządowe. Tak sprawne przejmowanie miast i bardzo szybkie przemieszczanie się wojsk talibów to także dowód na to, że przez lata obecności sił zachodnich w kraju Talibowie nie próżnowali. Najpewniej wiele obszarów zostało dokładnie rozpoznane i przygotowane na moment, kiedy będą ponownie walczyć o władzę. Talibowie przemieszczali się omijając stacjonujące wojska rządowe, pojawiali się znikąd, mieli wszędzie swoich ludzi i gotową infrastrukturę. Działania były zaplanowane, a Talibowie gotowi na walkę o odzyskanie władzy. W ramach działań przygotowawczych (jakkolwiek przerażająco to brzmi) Talibowie stosowali szantaż, gratyfikacje finansowe, zastraszanie oraz morderstwa polityczne – niewygodnych urzędników po prostu usuwali. Nie z urzędu, lecz trwałe – strzałem w głowę. Okazali się mistrzami propagandy – w mediach społecznościowych przedstawiali sytuację tak, by ludzie uwierzyli, że Talibowie właściwie już zwyciężyli. I ludzie uwierzyli, ulegli szantażowi, przyjęli łapówki.

Talibowie

Pojawia się jeszcze – tak doskonale widoczna na zdjęciach i w filmach – kwestia zaskakująco dobrego uzbrojenia Talibów. Dysponują oni nowoczesnym sprzętem niepewnego pochodzenia. Z pewnością jednak nie okazali się oni zacofaną fanatyczną partyzantką z zardzewiałymi poradzieckimi kałasznikowami, choć propaganda amerykańska i wewnętrzna rządowa tak ich wielokrotnie przedstawiała.

Kolejne pytanie, które ciśnie się na usta i palce uderzające o klawiaturę dziennikarzy i komentatorów na całym świecie to czy w Afganistanie będzie tak, jak wcześniej?

Odpowiedź jest oczywista – nie wiadomo! Za wcześnie na prognozy, chociaż deklaracje przywódców Talibów brzmią dziwnie liberalnie. Talibowie nie zarzucają swojej wizji szariatu i państwa islamskiego jednak deklarują, że chcą być równoprawnym i aktywnym graczem na scenie międzynarodowej. Być może to tylko międzynarodowy PR, żeby zmylić opinię na całym świecie. Być może to PR wewnętrzny, by przekonać do siebie Afgańczyków i zniechęcić ich do buntu. Nie wiadomo. Faktem jest, że Talibowie nieco inaczej niż przed laty mówią o prawach kobiet, edukacji dziewcząt i różnorodności etnicznej kraju. Oczywiście do takich deklaracji podchodzić trzeba z olbrzymim dystansem, jednak dwie rzeczy świadczą o tym, że reżim Talibów być może nie przyjmie formy znanej z czasów sprzed inwazji zachodniej. Po pierwsze nie wiadomo na ile władza Talibów będzie scentralizowana. Zapewne Talibowie wykorzystają w jakimś stopniu lokalne struktury władzy (głównie struktury plemienne u Pasztunów). Oznacza to, że sytuacja w poszczególnych regionach kraju może się różnić zależnie od równowagi i lokalnego kompromisu między Talibami a przywódcami wiosek, plemion itd. Po drugie świat się zmienił. Afgańczycy mają za sobą 20 lat bez Talibów u władzy. Mają dostęp do internetu, do telefonów komórkowych. Kontrolowanie społeczeństwa w jakimś – nawet jeśli w porównaniu do Europy czy USA minimalnym – stopniu zinformatyzowanego nie będzie tak łatwe, jak kilkadziesiąt lat temu. Chociaż nie można wykluczyć, że Talibowie spróbują uczynić z Afganistanu kraj zamknięty w stylu Korei Północnej to wydaje się to jednak mało prawdopodobne biorąc pod uwagę brak samowystarczalności Afganistanu na poziomie gospodarczym i chęć angażowanie się Talibów w sprawy sąsiadów i całego regionu.

Talib bijący kobiety

Kolejna bardzo kontrowersyjna sprawa to akceptacja władzy Talibów przez mieszkańców Afganistanu. Czy Afgańczycy się cieszą? Nagrania z kabulskiego lotniska, przejść granicznych pokazują, że Afgańczycy są przerażeni. Nawet jeśli czas w którym wojska amerykańskie były obecne w kraju nie był czasem pełnej politycznej stabilizacji (przecież walki w wielu miejscach kraju bezustannie się toczyły) to był to okres wolności gospodarczej, prawa do edukacji i nadziei na przyszłość. Afgańczycy, którzy pamiętają rządu Talibów szukają jakiejkolwiek drogi ucieczki z kraju albo schronienia w stabilniejszych częściach państwa. Zawsze jednak jest jakieś „ale” i nie inaczej jest w tym przypadku. Pamiętając o tym, że Afgańczycy władzy Talibów się najzwyczajniej obawiają nie zapominajmy o tym, że Afganistan nie był przez te 20 lat krajem mlekiem i miodem płynącym. Rząd był wynikiem niestabilnych kompromisów, sytuacja ekonomiczna daleka była od wymarzonej, a korupcja władz niewyobrażalna. W wypowiedziach niektórych Afgańczyków – pytanych nawet przez zachodnich dziennikarzy i to jeszcze przed zdobyciem przez Talibów kontroli nad tak wielką częścią kraju – wybrzmiewa przekonanie o znacznie większej stabilności pod rządami Talibów. Talibowie uznawani są za nieprzekupnych, a ich prawo – chociaż okrutne – jasne i egzekwowane natychmiastowo. Nietrudno trafić na wywiady w których Afgańczycy mówią, że jeśli Talibowie wrócą do władzy to skończą się napady, kradzieże (karane odcięciem ręki), że Talibowie zadbają o infrastrukturę, bo mimo olbrzymich łapówek i obietnic ze strony dotychczasowych władz przez wiele lat nie udało się mieszkańcom wioski doczekać na przykład remontu mostu, który jest jedyną drogą kontaktu ze światem. Z pewnością to mniejszość, ale zauważalna i bez wątpienia część Afgańczyków żywi nadzieję, że za rządów Talibów będzie… źle, ale stabilnie.


Niewiadomą jest to, co czeka mieszkańców Afganistanu, lecz równie trudno wieszczyć o międzynarodowych konsekwencjach powrotu Talibów do władzy. Nieśmiało wymieńmy tylko kilka dotychczasowych wydarzeń, a także obrazów, które majaczą na horyzoncie najbliższych miesięcy i lat. Kompromitacja (a to naprawdę duży eufemizm) Stanów Zjednoczonych, jeśli chodzi o całość ich interwencji w Afganistanie, a szczególnie sposób opuszczenia kraju to woda na młyn rosyjskiej dyplomacji, która z pewnością będzie chciała jak najwięcej w tej „nowej Wielkiej Grze” ugrać. Rosyjska aktywność w regionie Bliskiego i Środkowego Wschodu nie jest niczym nowym, o czym wiadomo chociażby obserwując sytuację w Syrii w ostatnich latach. Osłabienie USA w regionie, wspieranie niechęci mieszkańców muzułmańskiej Azji do Amerykanów (na co Amerykanie sami ciężko pracowali w ostatnich latach) to ważne cele dla Rosji. Pozostaje tylko pytanie o to, czy w ramach dziejowego deja vu nie okaże się to mieczem obosiecznym. Fundamentalizm muzułmańskich w byłych republikach radzieckich, a także fala uchodźców mogą stać się realnymi problemami dla Rosji. Kluczowy w tej układance jest również Pakistan, który na obecności USA w Afganistanie mocno skorzystał. Powrót Talibów to bardzo duży problem nie tylko na płynnym afgańsko-pakistańskim pograniczu kontrolowanym przez lokalne plemiona, ale też fakt o którym pamiętać musi cały kraj, którego stolica oddalona jest od afgańskiej granicy tylko o niewiele ponad 100 kilometrów! Obecny premier Imran Khan jest znany z bardzo konsyliacyjnej postawy w stosunku do Talibów oraz fundamentalistów islamskich w samym Pakistanie. Podkreślił niedawno, że pakistańscy Talibowie są, bądź co bądź, również pełnoprawnymi obywatelami Pakistanu i mają prawo do prezentowania swoich poglądów. To polityk, który by uniknąć destabilizacji swojego państwa zadba o, jeśli nie dobre to przynajmniej poprawne stosunki z Afganistanem Talibów. Indie już zapewne przewidują rozgorzenie na nowo konfliktu w Kaszmirze. No i last but – absolutnie – not least Chiny. Chiny jasno zadeklarowały, że są gotowe do głębokich i przyjacielskich relacji z Afganistanem rządzonym przez Talibów. Delegacja Talibów była jeszcze w zeszłym miesiącu gościnnie przyjęta w Chinach, gdzie odbyły się rozmowy o wzajemnych stosunkach. Oczywiście Chiny podkreślają na wszelkie możliwe sposoby jak katastrofalny okazał się sposób wycofywania amerykańskich wojsk z Afganistanu. Jednocześnie Ambasada Chińska działa, cywile najprawdopodobniej pozostają w domach, ale nie zostali ewakuowani.

Amerykańskie media podkreślają jak olbrzymim problemem będą rządy Talibów dla Chin, chociaż postawa samych Chin zdaje się temu przeczyć. Uznaje się, że Talibowie mogą wspierać Ujgurów albo szukać formy zemsty na Chińczykach za to, co spotyka chińskich muzułmanów. Nie wydaje się jednak, żeby tak się stało. Chiny zaoferowały bardzo potężną pomoc w odbudowie kraju i niezbędne wsparcie ekonomiczne, technologiczne oraz pomoc humanitarną. Czy Talibowie mogą oprzeć się takiej propozycji? Chiny znane są ze swojego ekonomicznego wsparcia dla państw „w potrzebie”. Afganistan byłby wspaniałym przytułkiem dla Chin w tym regionie. W kontekście nowego Szlaku Jedwabnego, rozbudowy wpływów w Azji Środkowej, dodatkowego pośredniego wpływu na – i tak bardzo silnie związany już z Chinami – Pakistan i w końcu najzwyklejszego wizerunkowego dopieczenia USA bliskie relacje z Afganistanem i wspieranie reżimu Talibów leży w Chińskim interesie. Po spotkaniu w Chinach liderzy Talibów już zapowiedzieli, że Afganistan nie będzie schronieniem dla ujgurskich separatystów i że Afganistan nie będzie angażował się w wewnętrzne sprawy Chin. Czy można oczekiwać klarowniejszego określenia nadziei na świetlaną przyszłość relacji chińsko-afgańskich?

Zbiór powyższych spostrzeżeń, faktów i niepewnych scenariuszy, które rysują się, gdy patrzymy na sytuację w Afganistanie może za kilka dni okazać się zupełnie nieaktualny. Sytuacja jest nadal niezwykle dynamiczna, chociaż wkroczenie do Kabulu wydaje się cezurą, która rozpoczyna czas realnego powrotu do władzy Talibów. Pytania pozostają otwarte, ale jedno jest pewne – Afganistan nie zniknie z oczu międzynarodowych imperiów, a „Wielka Gra”, w której zwykli mieszkańcy Afganistanu nie są już chyba nawet pionkiem, lecz tylko pyłkiem na szachownicy, nigdy się nie kończy.


Krzysztof Gutowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s