80 indyjskich kobiet zostało wystawionych na internetowej aukcji

Do czego prowadzi antymuzułmańska polityka indyjskiego rządu? Do kolejnego poniżenia i zastraszenia kobiet. Ponad osiemdziesiąt muzułmanek zostało wystawionych na fikcyjnej internetowej aukcji w aplikacji mobilnej.

Sulli – w ten obraźliwy sposób hinduscy nacjonaliści określają indyjskie muzułmanki. Tego słowa użyli też twórcy aplikacji mobilnej Sulli Deals, na której oferowali zakup wyznawczyni islamu z Indii. Aby wziąć udział w licytacji należało otworzyć aplikację, a następnie kliknąć polecenie „Znajdź swoją Sulli dnia”. Potencjalny klient otrzymywał wówczas dostęp do losowo wybranych zdjęć hinduskich muzułmanek – realnie istniejących kobiet, mieszkających w całych Indiach. O tym, że stały się ofiarami upiornego żartu kobiety te dowiadywały się przypadkiem – gdyby twórcy aplikacji nie zaczęli udostępniać informacji na jej temat na Twitterze, być może działaliby znacznie dłużej niż 20 dni. Choć dla poniżonych przez nie kobiet nawet te niespełna trzy tygodnie to o wiele za dużo.

Muzułmanki podczas święta Aszura w Lakhnau
fot. Blanka K. Dżugaj

Przemoc wobec kobiet to w Indiach palący problem, sprawa fałszywych licytacji muzułmanek ma jednak drugie dno. Nie było bowiem mowy o prawdziwej sprzedaży – w akcji nie chodziło o czerpanie zysków z handlu ludźmi, lecz zastraszenie bądź rozdrażnienie muzułmanów. A mało co godzi w honor wyznawców islamu jak poniżenie ich kobiet. Niewykluczone, że ofiary wybierano na chybił trafił, kradnąc ich zdjęcia z mediów społecznościowych. Z drugiej jednak strony, uwagę zwraca fakt, że wśród wystawionych na licytację kobiet znajdowały się głównie osoby publiczne, szeroko znane ze swej działalności, m.in. prawniczki, naukowczynie, artystki, dziennikarki i aktywistki. W sumie było ich ponad 80. Niektóre natychmiast usunęły konta w mediach społecznościowych i chwilowo wycofały się z aktywności publicznej, inne wręcz przeciwnie – głośno domagają się sprawiedliwości. Policja próbuje prowadzić śledztwo, błądzi jednak po omacku nie znając tożsamości sprawców.

Muzułmanki na ulicach Kolkaty
fot. Blanka K. Dżugaj

BBC przypomina, że aukcja Sulli Deals to nie pierwszy taki cios wymierzony w indyjskie muzułmanki. Niewykluczone, że sprawcy wzorowali się na majowej licytacji wyznawczyń islamu prowadzonej na żywo na kanale YouTube „Eid Special”. Wówczas można było za kilka rupii „kupić” muzułmankę z Indii lub Pakistanu. Było to szczególnie upokarzające ze względu na datę – licytacja została przeprowadzona w czasie muzułmańskiego święta Eid. Indyjskie aktywistki twierdzą, że obie te akcje, za którymi być może stoją ci sami ludzie mają na celu normalizację przemocy seksualnej wobec muzułmańskich kobiet. Przypominają też dramatyczne wydarzenia ze stanu Gudźarat – w 2002 roku podczas antymuzułmańskich zamieszek miały miejsce zbiorowe gwałty, podpalenia i tortury kobiet wyznających islam.

Muzułmanie w Jama Masjid w Delhi

Od czasu przejęcia władzy federalnej przez nacjonalistyczną partię BJP w Indiach narasta islamofobia oraz dyskryminacja muzułmanów, która realizowana jest na wielu płaszczyznach. Począwszy od najbardziej podstawowego poziomu – poziomu ekonomicznego i administracyjnego. Bardzo często części miast zamieszkane przez muzułmanów są niedofinansowane. Ogranicza się środki na edukację i infrastrukturę. Uderza się w małe i mikrobiznesy prowadzone przez muzułmanów poprzez ciągłe kontrole i niekorzystne rozwiązania podatkowe. Również na poziomie prawnym i administracji ogólnokrajowej za czasów rządów BJP nie ustają dyskusje, czy wręcz konflikty motywowane kolejnymi projektami zmian w prawie indyjskim, które są dla muzułmanów niekorzystne (batalia o muzułmańskie rozwody i oddzielność muzułmańskiego prawa cywilnego, redefinicja obywatelstwa i sposób uzyskiwania go itd.). Gospodarka, prawo i administracja to jednak nie wszystko. Indyjska prawica również – a może patrząc długofalowo przede wszystkim – toczy z wyznawcami islamu i tradycją muzułmańską w Azji Południowej walkę na polu kultury, sztuki, ideologii, pamięci historycznej i nauki. Ideologicznie muzułmanie przedstawiani są jako najeźdźcy, kolejni – obok chociażby Brytyjczyków – uzurpatorzy. Powstającą od ponad siedmiuset lat w Azji Południowe muzułmańską kulturę i sztukę postrzega się jako element obcy, a zatem nie warty pielęgnowania, kultywowania, finansowania, a nawet pamięci. Zmieniane są nazwy ulic, miejscowości oraz wielu historycznych miejsc czy budynków z tych pochodzenia muzułmańskiego albo odnoszących się do muzułmańskiego dziedzictwa. W ich miejsce pojawiają się – a jakże by inaczej – te wychwalające i „wskrzeszające” ważne postaci z hinduskiej tradycji, historii i mitologii. Zmianie uległy również podręczniki szkolne, w których wiele informacji o kluczowych historycznych postaciach i wydarzeniach (nawet tak kluczowych jak te związane z chyba najpotężniejszą w dziejach Indii dynastią Wielkich Mogołów) po prostu zniknęła. Muzułmanie są dla rządzącej partii wrogiem idealnym – są traktowani jako element obcy (historycznie, a współcześnie łączony z Pakistanem), ale też wrogiem wewnętrznym. A zatem na poziomie walki ideowej (i nie tylko niestety) sprawdzają się świetnie, jako „wróg publiczny”, co skutkuje wspomnianymi działaniami dyskryminacyjnymi na poziomach ekonomicznym, prawnym i ideologicznym. O zwykłych brutalnych i fizycznych napaściach i pogromach napędzanych przez nacjonalistyczną propagandę i straszenie islamem nie wspominając.



Blanka Katarzyna Dżugaj
Krzysztof Gutowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s