Netflix zafundował nam dwa przyzwoite seriale azjatyckie, w tym indyjski, co cieszy mnie szczególnie, ostatnio bowiem krucho było na tym polu. Disneyowi się nie udało – skasował Deli Boys po drugim sezonie, a ja płakać za tym nie będę.
Taskaree: siatka przemytników (Netflix)
Na międzynarodowym lotnisku w Mumbaju następuje gwałtowny wzrost przypadków przemytu. Aby zażegnać kryzys, władze przywracają do służby zawieszonych wcześniej funkcjonariuszy urzędu celnego. Na czele tak sformowanego specjalnego zespołu staje Arjun Meena (Emraan Hashmi) – człowiek uczciwy i doświadczony. Jego zadaniem jest rozbicie potężnej siatki przemytniczej działającej na skalę międzynarodową. Wraz ze współpracownikami Arjun musi mierzyć się z przemytem złota, korupcją, tajnymi układami i niebezpiecznymi przestępcami, na czele których stoi bezwzględny Bada Choudhary (Sharad Kelkar).

Nareszcie mogę znowu napisać coś pozytywnego o indyjskim serialu Netflixa. Taskaree: siatka przemytników działa na widza na co najmniej dwóch poziomach, i przyznam, że nie wiem, który z nich jest ciekawszy. Przede wszystkim serial Neeraja Pandeya to wciągający thriller, w którym bardziej niż efektowne akcje niemalże w policyjnym stylu liczy się intelekt. Intryga jest dobrze pomyślana, rozwój fabuły wystarczająco dynamiczny, a zakończenie totalnie zaskakuje. Jednym zdaniem: wszystko siedzi na swoim miejscu. I w tym momencie wchodzi ów drugi poziom, czyli skrupulatne przedstawienie codziennej pracy funkcjonariuszy celnych na dużych lotniskach. Pracy, która przypomina intelektualnę grę z przemytnikami a przyciąga uwagę widza niczym najlepiej nakręcony policyjny pościg. Można się oczywiście przyczepić do aktorstwa – momentami bollywoodzko patetycznego, o dziwo nie przeszkadza to jednak w ogólnym odbiorze serialu.
Ze szczyptą miłości (Netflix)
Luka (Mawar Eva de Jongh) to ambitna i utalentowana sous-chef, pracująca w restauracji swojej matki Sari (Sha Ine Febriyanti). Jej największym marzeniem jest objęcie stanowiska szefa kuchni, jednak gdy jej matka musi się wycofać z prowadzenia Umah Rasa to nie ją wybiera na swoją następczynię. Nowym szefem kuchni zostaje Dennis (Deva Mahenra) – niezwykle uzdolniony i mający na koncie spore sukcesy zawodowe kucharz-celebryta. Luka jest rozczarowana, od początku trudno jej znaleźć wspólny język z Dennisem, a ich odmienne charaktery prowadzą do licznych konfliktów i rywalizacji. Wspólna praca stopniowo zmienia jednak ich relację, zmuszając Lukę do przemyślenia swoich ambicji, podejścia do życia i własnych uczuć.

Jeśli liczycie na indonezyjską wersję The Bear to się rozczarujecie. Ze szczyptą miłości to zupełnie inny typ produkcji, pozbawiony gorączkowości i tempa serialu Disney+. Co nie oznacza, że jest to produkcja słaba – wręcz przeciwnie, osiem odcinków ogląda się ze sporą przyjemnością, mimo pewnej schematyczności i przewidywalności fabuły. To fajna opowieść o codziennych zmaganiach restauratorów, by w przypadku jednych utrzymać się na powierzchni a w przypadku innych – zdobyć najważniejsze wyróżnienia w świecie kulinariów. Rodzinne problemy, finansowe trudności restauracji oraz walka o jej renomę – mamy tu wszystko, czego można oczekiwać po tych zmaganiach. Jest to też opowieść dobrze przedstawiona, z umiejętnie wprowadzonymi zwrotami akcji i dobrze poprowadzonym wątkiem romansowym. Mawar Eva de Jongh i Deva Mahenra nie mają wprawdzie charyzmy Jeremy’ego Allena White’a, tworzą jednak zgrany ekranowy duet, poczynania którego śledzi się z zainteresowaniem.
Deli Boys, sezon 2. (Disney+)
Po udanej transakcji narkotykowej Raj (Saagar Shaikh) i Mir (Asif Ali) dysponują ogromną ilością nielegalnych pieniędzy. Tak ogromną, że muszą znaleźć sposób na ich wypranie. Z pomocą przychodzi im Max Sugar (Fred Armisen), ekscentryczny i bezwzględny właściciel kasyn, który doskonale zna mechanizmy przestępczego świata. Raj nadal szuka zemsty na Ahmadzie (Brian George) za zamordowanie jego ojca, a ciotka Lucky (Poorna Jagannathan) najwyraźniej odnalazła miłość swojego życia. Jedyną skazą na zamożnym życiu rodziny Darów jest Andrew Chadwater (Andrew Rannells), prokurator z ambicjami politycznymi, który za punkt honoru powziął zamknięcie Raja i Mira za kratkami.

Mam z tym serialem problem i zapewne dlatego nie jestem w stanie obiektywnie go ocenić. Ten problem to tytułowi Deli Boys, czyli Raj i Mir Darowie, a konkretnie profesja, którą się zajmują. Jeśli miałabym bowiem zrobić listę osób, którymi się szczerze brzydzę, dilerzy narkotyków znaleźliby się w jej ścisłej czołówce, obok gwałcicieli i handlarzy ludźmi. A skoro się nimi brzydzę, to trudno jest mi wciągnąć się w opowieść o ich poczynaniach. Zwłaszcza gdy potraktowani są komediowo a wszelkie niegodziwości uchodzą im na sucho. Niemniej, muszę przyznać, że Deli Boys to serial dość zabawny – jeśli się więc lubi humor szkicowany bardzo grubą kreską i mocno przerysowane aktorstwo to można się przy nim całkiem dobrze bawić. Udanym pomysłem było przeniesienie punktu ciężkości na cioteczkę Lucky, bo Poorna Jagannathan po prostu zasługuje na własne 5 minut. Mimo wszystko fakt, że Hulu skasował serial nie pobudza mnie do płaczu – są lepsze ich produkcje.
Blanka Katarzyna Dżugaj
