Jak to możliwe, że najsłynniejszy klasztor wojowników na świecie wyrósł z tradycji religijnej, która za swój fundament uznaje współczucie, niekrzywdzenie i wyrzeczenie się przemocy?
Dla wielu osób mnisi z Shaolin są symbolem mistrzostwa w kung-fu, spektakularnych pokazów i niemal nadludzkiej sprawności fizycznej. Jednocześnie buddyzm kojarzy się z medytacją, pokojem i zasadą ahimsy – niekrzywdzenia wszelkich żywych istot. Ten pozorny paradoks od stuleci pobudza wyobraźnię, a wokół klasztoru narosło wiele legend. Co jednak na ten temat mówi historia?

Klasztor Shaolin powstał około 495 roku n.e. na górze Songshan w środkowych Chinach. Zgodnie z przekazami historycznymi został ufundowany przez cesarza dynastii Północnej Wei dla indyjskiego mnicha Batuo (chiń. Fotuo), który zasłynął jako nauczyciel buddyzmu. Co ciekawe, najsłynniejsza postać kojarzona z klasztorem – Bodhidharma – pojawia się w źródłach dopiero później. Według późniejszej tradycji miał on przybyć do Shaolin, przez dziewięć lat medytować przed ścianą skalnej groty i przekazać mnichom naukę, z której narodził się buddyzm Chan, znany w Japonii jako Zen. Jeszcze bardziej rozpowszechniona jest legenda, według której to właśnie Bodhidharma stworzył sztuki walki Shaolin, aby wzmocnić fizycznie mnichów osłabionych długotrwałą medytacją. Problem w tym, że historycy nie znaleźli żadnych wiarygodnych źródeł potwierdzających tę opowieść. Najstarsze teksty opisujące Bodhidharmę przedstawiają go wyłącznie jako nauczyciela medytacji. Związek z kung-fu pojawia się dopiero wiele stuleci później, głównie w literaturze z XVII wieku. Współczesna sinologia traktuje więc tę historię jako legendę, która z czasem stała się częścią tożsamości klasztoru.

Nie oznacza to jednak, że wojowniczy historyczni mnisi są wyłącznie wytworem wyobraźni. Wręcz przeciwnie – od VII wieku źródła coraz częściej wspominają o uzbrojonych mnichach, między innymi z klasztoru Shaolin. W okresie dynastii Tang uczestniczyli oni nawet w działaniach zbrojnych wspierających przyszłego cesarza Li Shimina. W kolejnych wiekach klasztor posiadał rozległe majątki ziemskie, które wymagały ochrony przed bandytami i lokalnymi watażkami. Mnisi byli również zobowiązani do obrony swoich dóbr oraz wspierania państwa w czasach zagrożenia. W tych warunkach ćwiczenia bojowe stawały się nie tyle zaprzeczeniem życia zakonnego, ile praktyczną koniecznością.

Proces ten nie był zresztą wyjątkowy dla Shaolin. W średniowiecznych Chinach militaryzacji ulegały także inne klasztory buddyjskie, a niekiedy również wspólnoty taoistyczne. Wielkie ośrodki religijne dysponowały znacznym majątkiem, własnymi ziemiami i wpływami politycznymi. W niestabilnych czasach musiały więc organizować własną ochronę, a czasem wręcz niewielkie oddziały zbrojne. Shaolin stał się najbardziej znanym przykładem tego zjawiska, lecz nie jedynym. Równie często powtarza się przekonanie, że wszystkie chińskie sztuki walki wywodzą się z buddyzmu. Badania historyczne pokazują jednak znacznie bardziej złożony obraz. Chińskie sztuki walki rozwijały się przez stulecia w wielu środowiskach jednocześnie – w armii, wśród strażników karawan, ochroniarzy, członków lokalnych milicji, a także w klasztorach buddyjskich i taoistycznych. Shaolin był jednym z ważnych ośrodków rozwoju technik walki kijem, później również walki bez broni, ale nie jedynym ani najstarszym. Kung-fu nie narodziło się więc z buddyzmu, lecz zostało przez nie twórczo zaadaptowane.

Na czym zatem polega związek buddyzmu z chińskimi sztukami walki? Odpowiedź kryje się nie tyle w samych technikach, ile w sposobie ich rozumienia i interpretacji. W tradycji Chan trening fizyczny stopniowo zaczął być traktowany jako forma praktyki duchowej. Ćwiczenie ruchu wymaga pełnej koncentracji, panowania nad emocjami, dyscypliny i uważności – cech rozwijanych również podczas medytacji, szczególnie gdy mowa o praktykach medytacyjnych buddyjskiej tradycji chan (znanej w Japonii jako zen). Walka przestaje być celem samym w sobie. Staje się narzędziem kształtowania charakteru oraz ćwiczeniem umysłu.
To właśnie dlatego współczesny obraz Shaolin jest tak fascynujący. Łączy w sobie historię, legendę, religię i kulturę fizyczną. Jest też silnie orientalizowany i kojarzony z mądrością Wschodu i nadludzkimi mocami. Choć opowieść o Bodhidharmie jako twórcy kung-fu należy raczej do świata mitów niż faktów, sam klasztor rzeczywiście odegrał ogromną rolę w rozwoju chińskich sztuk walki. Nie dlatego, że wynalazł kung-fu, lecz dlatego, że nadał mu nowy wymiar – jako drodze samodoskonalenia, w której siła ciała ma służyć opanowaniu umysłu. Paradoks wojowniczych mnichów okazuje się więc mniejszą sprzecznością niż mogłoby się wydawać. Tradycja Shaolin jest natomiast bez wątpienia świadectwem niezwykłej zdolności buddyzmu do przekształcania najróżniejszych sfer życia – nawet sztuk walki – w element praktyki duchowej.
Krzysztof Gutowski
