Smak pożegnania: recenzja książki “Komitet pogrzebowy dań dla byłych chłopaków” (PATRONAT)

Powieść Saki Kawashiro to odpowiedź na pytanie: jak w sposób lekki, łatwy i przyjemny, a zarazem mądry mówić o współczesnych związkach. Jej największa zaleta? Oryginalny pomysł na fabułę.

Przez żołądek do serca? A może… z serca? Kawiarnia Amayadori w Tokio oferuje niecodzienny sposób na złamane serce: odesłanie zranionej miłości w niebyt poprzez gotowanie ulubionych potraw byłych ukochanych. Dania przyrządza Momoko, która sama ma za sobą nieprzyjemne rozstanie, doskonale rozumie więc ból swoich klientek. Wraz z właścicielem kawiarni Iorim Amamiyą i buddyjskim mnichem Kurodą Hozumim w ramach Komitetu pogrzebowego dań byłych chłopaków pomaga kobietom uporać się z końcem związku.  

Powieść Saki Kawashiro to odpowiedź na pytanie: jak w sposób lekki, łatwy i przyjemny, a zarazem mądry mówić o współczesnych związkach. Jej największa zaleta? Oryginalny pomysł na fabułę. Powieści spod szyldu comfort books z akcją umiejscowioną w wyjątkowej kawiarni mamy na pęczki, Kawashiro z ogranego motywu potrafiła jednak zrobić coś nowego i bardzo świeżego. Swoją drogą, w realnym życiu również stworzyła tego rodzaju komitet, a po spotkaniu z mistrzem literatury comfort reading – Toshikazu Kawaguchim – postanowiła opisać go w powieści.  Na plus trzeba też poczytać książce niebanalne historie, które poznajemy podczas posiedzeń Komitetu – z jednej strony takie, z którymi może się utożsamić każda czytelniczka, z drugiej natomiast nie rażące oczywistością i wtórnością. To historie z życia wzięte, choć Saki Kawashiro zapewnia, że nie inspirowała się prawdziwymi opowieściami – skłaniające do refleksji nad współczesnymi związkami, tak trudnymi do stworzenia, a tak łatwymi do zerwania. Miłość do pracy, lęk przed zaangażowaniem, inna kobieta – Saki Kawashiro zna wszystkie przyczyny dlaczego się nie udaje. 

Comfort books nie słyną z doskonałego stylu, w jakim są tworzone – znaczna ich część sprawia wrażenie opowiastek pisanych przez dzieci. Są jednak chlubne wyjątki i Komitet pogrzebowy dań dla byłych chłopaków bez wątpienia do nich należy. Saki Kawashiro ma dobre pióro – pisze lekko, ale sprawnie, ma też talent do storytellingu i tworzenia postaci, z którymi czytelnik łatwo może się identyfikować i równie łatwo może je polubić. Widać też, że swoich bohaterów lubi sama autorka – pisze o nich momentami nieco ironicznie i żartobliwie, zawsze jednak z matczyną niemal czułością. Emocja ta udziela się czytelnikom, a to z kolei sprawia, że powieść czyta się z niekłamaną przyjemnością. 

Dodatkowy smaczek? Podane na końcu każdego rozdziału przepisy na wszystkie opisane w powieści dania – do wykonania we własnej kuchni. A właśnie: nie polecam czytania Komitetu pogrzebowego dań dla byłych chłopaków na głodniaka – nad tą książką dosłownie unosi się zapach pyszności przyrządzanych w Amayadori. Lepiej więc ugotować je samodzielnie i delektować się nimi w czasie lektury. 

Kulturazja objęła książkę patronatem. 

Blanka K. Dżugaj

Dodaj komentarz