Literatura to szeptanie światu historii, których ten często nie ma ochoty słuchać – podkreśla w wywiadach Ibtisam Azem. Palestyna to właśnie taka opowieść: bolesna, niewygodna, rodząca poczucie winy. Taka, na którą znaczna część świata wciąż zamyka uszy, a próby jej głośnego opowiedzenia nazywa antysemityzmem. W powieści Księga zniknięcia Ibtisam Azem czyni ją jeszcze trudniejszą w odbiorze, opowiada ją bowiem w dużej mierze z perspektywy Żyda, mieszkańca Izraela.
Palestyńczyk Alaa przeżywa żałobę po śmierci ukochanej babci. We wspomnieniach odtwarza jej życie od momentu, gdy po Nakbie została przesiedlona i stała się uchodźczynią we własnej ojczyźnie. Żyd Ariel, jego przyjaciel, pracuje jako dziennikarz dla amerykańskiej gazety i uważa się za liberalnego syjonistę: jest zwolennikiem projektu zwanego Izrael, ale opowiada się także za pokojowym współistnieniem z Arabami. Jego dobre mniemanie o sobie zostaje wystawione na próbę, gdy pewnego dnia z Izraela znikają wszyscy Palestyńczycy.
Księga zniknięcia to lustro postawione przed Izraelczykami, którzy nagle muszą odpowiedzieć sobie sami na fundamentalne pytanie: co oznacza dla nich zniknięcie wszystkich Palestyńczyków? Niewygodę – to jasne, nagle stracili bowiem kierowców autobusów, kelnerów, sprzątaczy ulic, i robotników. Strach – rośnie bowiem ryzyko ataku odwetowego ze strony państw arabskich. Wyrzuty sumienia, jako że istnieje możliwość, że za zniknięciem Palestyńczyków stoją służby izraelskie. Ale czy pod tymi najbardziej oczywistymi emocjami nie kryje się ta, do której zwłaszcza tym bardziej postępowym, trudno jest się przyznać: ulga, bo właśnie zniknął ich największy problem? Bo w jakiś, chwilowo niewytłumaczalny sposób, dokonała się Nakba 2.0. – tym razem skuteczniejsza niż ta pierwsza.

Słowo nakba w języku arabskim oznacza nieszczęście lub katastrofę. Stosowane z rodzajnikiem określonym “al”, czyli w postaci Al-Nakba, odnosi się do wydarzeń z 1948 roku. Tuż po wygaśnięciu mandatu brytyjskiego nad Palestyną, w maju 1948 roku Izrael ogłosił niepodległość, a oddziały wojskowe, które właśnie wykształcały się z Hagany, czyli paramilitarnej organizacji tytularnie o charakterze obronnym, zajęły 78 proc. historycznej Palestyny, zburzyły prawie 600 palestyńskich wiosek i wypędziły co najmniej 750 tys. Palestyńczyków z ich ziem i domów. Ci, którzy nie zdołali uciec zostali zamordowani. Żołnierze izraelscy zatruli studnie w zajmowanych wioskach, by mieć pewność, że wieśniacy nie będą mieli do czego wrócić. Czas ten pamiętany jest dziś właśnie jako Al-Nakba – czas utraty ojczyzny, który do dziś określa tożsamość Palestyńczyków na całym świecie. Ibtisam Azem w Księdze zniknięcia zadaje pytanie tyleż proste, co oczywiste: jak wielu Żydów marzy, by Nakba się powtórzyła? By Palestyńczycy na zawsze zniknęli z “ich” ziemi?
Na to pytanie musi odpowiedzieć sobie między innymi Ariel, który czytając dzienniki swego przyjaciela zaczyna rozumieć, że nie znał go wcale tak dobrze, jak myślał. Że w Ala’i tkwiła ta sama tęsknota za utraconą ojczyzną, co w jego babci, ta sama niezgoda na niesprawiedliwość wobec narodu palestyńskiego, to samo pragnienie przynależenia. Ariel zaczyna dostrzegać w przyjacielu młodego człowieka, który poprzez opowieść o zmarłej babci próbuje pogodzić się z własną tożsamością i nadać sens życiu Palestyńczyka pozbawionego Palestyny. Zaczyna rozumieć uczucia Ala’i stojącego przy ulicy Balfoura biegnącej tam, gdzie niegdyś stała palestyńska wioska. Ale nie tylko prawdę o przyjacielu Ariel odkrywa. Zaczyna dziennikarskie śledztwo, które szybko staje się śledztwem psychologicznym – chłopak bada samego siebie, odkrywając, że nie jest takim liberałem, jakim mu się wydawało. Rozmawiając z ludźmi dostrzega też, z jaką łatwością godzą się ze zniknięciem całego narodu, obserwując zachowanie osadników widzi z jaką łapczywością rzucają się na pozostawione przez Palestyńczyków domy. Byle szybciej je zająć, naznaczyć własną obecnością, wymazać pamięć o palestyńskich właścicielach.
Ibtisam Azem prowadzi narrację dwutorowo: na przemian oddaje głos Arielowi i Ala’i poprzez jego dzienniki. Ich opowieści pozwalają lepiej poznać codzienność życia w Jaffie i Tel Awiwie, w dodatku z dwóch punktów widzenia: Żyda i Araba. Przede wszystkim jednak Księga zniknięcia to krzyk o sprawiedliwość – donośny, a przy tym subtelny. O dramacie Palestyńczyków Ibtisam Azem mówi w sposób wolny od moralizowania i epatowania cierpieniem – nie stosuje taniego szantażu emocjonalnego, ale też nie musi: rozpacz ludzi pozbawionych korzeni mówi sama za siebie. To proza oszczędna w formie, ale niezwykle sugestywna, piękna językowo – nie zanadto trudna, ani też nie zbyt prosta, taka, by trafić do niemal każdego czytelnika. Ibtisam Azem napisała Księgę zniknięcia w 2014 roku, nagroda Bookera w 2023 roku natomiast dała jej drugie życie. I to chyba jest najbardziej dojmującym wrażeniem z jej lektury: dwanaście lat po powstaniu powieści życie Palestyńczyków zmieniło się tylko na gorsze, a Nakba 2.0 dokonuje się na oczach świata. Nie gwałtownie jak w Księdze zniknięcia, lecz powoli, metodycznie i z przerażającą wręcz determinacją.
Książkę otrzymałam od wydawnictwa ArtRage.
Blanka K. Dżugaj
