W świecie przyzwyczajonym do spektakularnych szczytów G7, nieprzewidywalnych spotkań z udziałem Donalda Trumpa, wojen toczonych w coraz większej części świata, dwudniowa wizyta Xi Jinpinga w Korei Północnej może wydawać się wydarzeniem drugorzędnym. Tymczasem był to jeden z najbardziej znaczących sygnałów geopolitycznych wysłanych w Azji Wschodniej od wielu miesięcy. Fakt, że była to nie tylko pierwsza zagraniczna podróż Xi w 2026 roku, ale także jego pierwsza wizyta w Pjongjangu od siedmiu lat, wskazuje, iż Pekin chciał przekazać światu bardzo konkretny komunikat: Chiny nie zamierzają dopuścić do utraty wpływów nad swoim najważniejszym sojusznikiem na Półwyspie Koreańskim.
Dzieje sojuszu
Relacje chińsko-północnokoreańskie należą do najbardziej trwałych sojuszy współczesnego świata. Ich fundamentem pozostaje deklarowana wspólnota ideologiczna, a w znacznie bardziej namacalnym obszarze doświadczenie wojny koreańskiej z lat 1950–1953, kiedy setki tysięcy chińskich „ochotników ludowych” walczyły po stronie Korei Północnej przeciwko wojskom ONZ dowodzonym przez Stany Zjednoczone. Pamięć o tym konflikcie do dziś zajmuje centralne miejsce w oficjalnej narracji obu państw. Formalnym wyrazem tej współpracy jest podpisany w 1961 roku Traktat o Przyjaźni, Współpracy i Wzajemnej Pomocy, przewidujący wzajemne zobowiązania obronne. Sześćdziesiąta piąta rocznica podpisania tego dokumentu stała się oficjalnym powodem wizyty Xi Jinpinga w czerwcu 2026 roku.

Znaczenie Korei Północnej dla Chin trudno przecenić. Dla Pekinu państwo Kimów pełni funkcję strategicznego bufora oddzielającego chińskie granice od stacjonujących w Korei Południowej wojsk amerykańskich. Stabilność północnokoreańskiego reżimu jest więc dla chińskich władz kwestią bezpieczeństwa narodowego. Jednocześnie Pekin od dawna znajduje się w niełatwej sytuacji: musi wspierać swojego sojusznika, nie ponosząc jednocześnie politycznych kosztów jego programu nuklearnego oraz prowokacyjnej polityki zagranicznej. W ostatnich latach pojawił się dodatkowy problem. Wraz z rosyjską wojną przeciwko Ukrainie Korea Północna znacząco zacieśniła relacje z Moskwą. Pjongjang dostarczał Rosji amunicję, rakiety i personel wojskowy, otrzymując w zamian technologie wojskowe, paliwa, żywność i wsparcie gospodarcze. W efekcie Kim Dzong Un po raz pierwszy od dekad zaczął uzyskiwać alternatywne źródło wsparcia poza Pekinem.
Symbole i interesy
Xi Jinping przybył do Pjongjangu 8 czerwca i został osobiście powitany na lotnisku przez Kim Dzong Una oraz jego żonę Ri Sol Ju. Następnie obaj przywódcy przejechali przez stolicę wśród starannie przygotowanych tłumów, flag i manifestacji przyjaźni między oboma narodami. Ceremonialny charakter wizyty był wyjątkowo rozbudowany nawet jak na standardy północnokoreańskiej dyplomacji. Podczas dwudniowego pobytu odbyły się rozmowy dwustronne, uroczystości związane z rocznicą traktatu sojuszniczego, wspólne sadzenie drzewa symbolizującego trwałość przyjaźni oraz wizyta Xi przy Pomniku Przyjaźni Chińsko-Koreańskiej upamiętniającym chińskich żołnierzy poległych podczas wojny koreańskiej. Obie strony ogłosiły wolę rozszerzenia współpracy politycznej, gospodarczej i kulturalnej oraz zacieśnienia kontaktów na najwyższym szczeblu. Szczególnie interesujące było to, czego podczas wizyty nie poruszano publicznie. W oficjalnych komunikatach praktycznie nie pojawił się temat północnokoreańskiego programu nuklearnego. Dla wielu obserwatorów był to sygnał, że Pekin coraz bardziej koncentruje się na utrzymaniu stabilności i wpływów politycznych, a nie tematach kontrowersyjnych międzynarodowo.

Dla Korei Północnej główną korzyścią z wizyty było potwierdzenie międzynarodowej legitymizacji reżimu. Kim Dzong Un mógł zaprezentować się jako przywódca państwa, które utrzymuje bliskie relacje jednocześnie z Rosją i Chinami. Sam fakt, że Xi wybrał Pjongjang jako cel swojej pierwszej zagranicznej podróży w 2026 roku, stanowił dla północnokoreańskiej propagandy ogromny sukces. Istotny wymiar miały także kwestie gospodarcze. Chiny pozostają największym partnerem handlowym Korei Północnej, a podczas rozmów podkreślano potrzebę dalszego otwierania połączeń granicznych, wznowienia ruchu pasażerskiego i rozwijania współpracy ekonomicznej. Dla Pjongjangu oznacza to dostęp do inwestycji, handlu i walut obcych, niezbędnych dla utrzymania wzrostu gospodarczego obserwowanego po pandemicznym załamaniu.

Korzyści Pekinu są bardziej strategiczne. Chiny pragną przypomnieć Korei Północnej, że mimo rosyjskiego wsparcia to właśnie Pekin pozostaje najważniejszym partnerem gospodarczym i politycznym. Xi stara się również ograniczyć możliwość całkowitego uniezależnienia się Kim Dzong Una od chińskich wpływów. W praktyce oznacza to próbę odzyskania części pozycji utraconej na rzecz Rosji po 2022 roku.
Wzmacnianie sojuszy i poszukiwanie nowego układu
Najważniejszy wymiar wizyty wykracza jednak daleko poza relacje bilateralne. Spotkanie Xi i Kima wpisuje się w proces przebudowy ładu międzynarodowego w Eurazji. Jest to kolejny wyraz umacniania układu współpracy obejmującego Chiny, Rosję, Koreę Północną i – w niektórych obszarach – Iran. W tym kontekście czerwcowa wizyta była demonstracją jedności i odporności na presję Zachodu. Jednocześnie nie oznacza ona pełnej harmonii między Pekinem a Pjongjangiem. Chiny nadal obawiają się nieprzewidywalności północnokoreańskiego programu nuklearnego, natomiast Kim Dzong Un stara się prowadzić politykę wielowektorową, wykorzystując zarówno Rosję, jak i Chiny dla maksymalizacji własnej autonomii. W wizycie Xi Jinpinga widzieć należy nie próbę powrotu do dawnych relacji patron–klient, lecz jako próbę renegocjacji równowagi między dwoma państwami. Chiny pragną przypomnieć, że pozostają główną potęgą Azji Wschodniej, natomiast Korea Północna stara się w miarę swoich możliwości prezentować się już nie wyłącznie jako zależny satelita Pekinu. Właśnie w tej subtelnej grze o wpływy, prestiż i strategiczną autonomię kryje się prawdziwe znaczenie spotkania w Pjongjangu – znaczenie, którego skutki mogą być odczuwalne w regionalnej polityce przez kolejne dekady.
Krzysztof Gutowski
