Święte krowy i nie tylko. Bydło w indyjskiej kulturze i wierzeniach. Część 2

Krowy zajmują szczególne miejsce w wierzeniach religijnych mieszkańców Indii i całej Azji Południowej. W pierwszej odsłonie tekstu zasygnalizowaliśmy najważniejsze sprawy związane z ich niezwykłych sakralnym statusem. W drugiej części przyjrzymy się innym postaciom, które nie są typowymi indyjskimi „świętymi krowami”, ale niektórych nie sposób pominąć w opowieści o bydle w hinduizmie i kulturze Indii.

Indyjskie ulice pełne są krów. Hinduskie świątynie pełne bóstw, przedstawianych w najróżniejszych formach. O dziwo jednak, podobizny krów w świętych przybytkach stanowią niezwykłą rzadkość. Za to w pobliżu najświętszego miejsca, wejścia do sanctum sanctorum w wielu świątyniach można natknąć się na rzeźby byka. Nie jest to byk przypadkowy lecz Nandin – postać bardzo ważna dla hinduskiej mitologii. Wizerunek Nandina znajduje się we wszystkich niemal świątyniach boga Śiwy. Nie sposób bowiem długo myśleć i opowiadać o tym hinduskim bogu, by nie przywołać Nandina, który jest jego kompanem i wierzchowcem. Nandin wyobrażany (i przedstawiany) jest jako śnieżnobiały, potężny byk z imponującym – charakterystycznym dla indyjskiego bydła – garbem. Mity mówią o nim, jako przywódcy posłusznych Śiwie zastępów nadprzyrodzonych istot. Jego imię oznacza „Szczęśliwy” i bez wątpienia bycie najwierniejszym i oddanym sługą Śiwy wiąże się z wiecznym i nadludzkim szczęściem.

Posąg Nandina w stanie Andhra Pradesh

Hinduizm to zbiór tradycji, które nie posiadają jednego teologicznego centrum decydującego o ortodoksji religijnych twierdzeń. Policentryzm ten sprawia, że o tych samych postaciach mitycznych mówi się niejednokrotnie na różne sposoby. Nie inaczej jest w przypadku Nandina. Według jednej z najpopularniejszych tradycji narodzić się miał jako dziecko wieszcza Kaśjapy i boskiej krowy Surabhi. Był oddanym wyznawcą Śiwy i gdy jego życie zbliżało się do kresu wymodlił sobie jego przedłużenie – rodzaj nieśmiertelności wręcz. Stał się przywódcą boskich zastępów oddanych Śiwie i jego przybocznym strażnikiem. Według innego przekazu zapracował na te zaszczyty wieloletnią ascezą albo też…miał narodzić się z boku boga Wisznu i być darem od boga dla bardzo pobożnego bramina.

Nandin jest wierzchowcem boga. To jego Śiwa dosiada i w jego towarzystwie Śiwa jest zazwyczaj przedstawiany. Hinduskie wahany – wierzchowce bogów to nie tylko środki lokomocji. To towarzysze symbolicznie uzupełniający postać bóstwa, podkreślający często któryś z jego aspektów. Każdy kto odwiedził śiwaicką świątynię mógł doświadczyć tego jak ważną rolę odgrywa w niej Nandin. Przed wejściem do głównej kaplicy, gdzie rezyduje bóstwo znajduje się podobizna byka. Wierni nim wejdą do sanctum sanctorum dotykają rzeźby i proszą o błogosławieństwo. Nandin zwrócony jest twarzą w stronę bóstwa. Strzeże on wejścia do kaplicy, ale też oddaje bezustannie cześć bogu. Wielu hindusów tak właśnie rozumie obecność tego mitycznego towarzysza Śiwy w jego świątyniach. Jest on modelowym wyznawcą, oddanym czcicielem boga, bezustannie kierującym swoją uwagę w stronę Absolutu. Zupełnie nawiasowo można dodać, że historycznie najpewniej te dwie funkcje Nandina należały do dwóch postaci. Odrębną postacią był wierzchowiec Śiwy – byk, oddzielną antropomorficzny odźwierny śiwowego domostwa. Z czasem te dwie funkcje połączyły się i zaowocowały jedną postacią – Nandina.

Posąg Nandina w mieście Mysore

Uzupełniając bydlęcą część hinduskiego panteonu oprócz krowy i byka warto dodać – gatunkowo odmienne, ale jakże przecież bliskie bydłu domowemu – bawoły. Bawół błotny jest wszechobecnym obrazem indyjskiego krajobrazu. Mimo, że nie pojawia się on w najstarszych tekstach, które koncentrowały się na bydlęcym mainstreamie, to jest to zwierzę o ogromnym kulturowym znaczeniu. Przede wszystkim bawół jest obecny, a nawet kluczowy w kulturach ludności drawidyjskiej oraz plemiennej – dla wszystkich tych, którzy nie byli pierwotnie (a często i dziś nie są!) związani z bramińskim hinduizmem głównego nurtu.

Najważniejszą postacią związaną z bawołem jest w hinduskiej mitologii demoniczny Mahisza. Tradycja różnie mówi o jego pochodzeniu. Według najpopularniejszej wersji był on wnukiem wieszcza Kaśjapy (ojca Kamadhenu – przypadek?). Jego matką była samica błotnego bawołu, dlatego też miał on zdolność przyjmowania dowolnie formy człowieka, bawołu lub hybrydy. Mahisza otrzymał od boga Brahmy błogosławieństwo, na mocy którego nie mógł zostać zabity przez żadnego mężczyznę – czy to boga czy człowieka. Zrzucił on z boskiego tronu przywódcę niebian – Indrę i sam zaczął sprawować władzę nad światami. Zrozpaczeni i wściekli bogowie zebrali się i z połączonej, świetlistej energii, którą wyemitowali, powstała bogini – Durga. Otrzymała ona najlepsze boskie przymioty każdego z bogów oraz niebiańskie bronie. W okrutnej walce pokonała armię Mahiszy, a w końcu i samego demona. W czasie walki przyjmował on najróżniejsze formy: ludzką, bawolą, ale też innych zwierząt i groźnych istot. W końcu bogini powaliła Mahiszę, przycisnęła go do ziemi stopą i – z uśmiechem na twarzy – zabiła. Dla hindusów zwycięstwo Durgi nad Mahiszą to jedno z najważniejszych mitycznych wydarzeń. Durgę nazywa się dlatego Zabójczynią Demona Mahiszy (Mahiszasuramardini), a samo to wydarzenie jest przypominane przy okazji najważniejszego związanego z kultem Wielkiej Bogini święta – Dziewięciu Nocy (Nawaratri).

Demon Mahisza w ludzkiej postaci

Dla wyznawców Mahisza symbolizuje ignorancję, niewiedzę, żądze i pragnienia, które stają się główną siłą napędową ludzkich działań zaślepiając i odciągając od tego, co dobre, słuszne i mądre. Bogini Durga – pierwotna siła, zbawcza energia będąca esencją wszystkich bogów, z uśmiechem na ustach i błogosławiąc swoich wyznawców pokonuje demona niewiedzy i popędów. Badacze zwracają jednak uwagę, że mit ten może mieć zupełnie inne podłoże. Zanim otrzymał wspomnianą etyczną interpretację mógł rozpoczynać swój żywot jako symboliczny wyraz lub też echo konfliktu między rolnikami a hodowcami zwierząt. Konflikt ten rzeczywiście jest historycznym faktem i bez wątpienia przez wieki ludność uprawiająca rolę walczyła o przestrzeń oraz zasoby z dawnymi mieszkańcami półwyspu, którzy zajmowali się między innymi hodowlą bawołów. Wielka Bogini – tu pod postacią Durgi – byłaby więc reprezentantką rolników, Mahisza zaś ludności plemiennej, pół-koczowniczych hodowców, która w narracji głównego nurtu hinduizmu stała się demonami (wiadomo wszak, kto pisze historię…). Rzeczywiście jest tak, że bawoły, a nawet sam Mahisza są obiektem religijnej czci wielu etnicznych grup w Indiach centralnych i wschodnich, grup plemiennych, Adiwasich, czyli pierwotnych mieszkańców, którzy zamieszkiwali te obszary zanim pojawili się na nich przybywający z różnych stron i w różnych okresach osadnicy.

Byki i bawoły uzupełniają skomplikowany obraz tego, jak ważna i wielopoziomowa jest obecność bydła w hinduskich mitach i wierzeniach. Tak poważne postaci jak Nandin czy chociażby Mahisza są nie tylko bohaterami mitycznych narracji, ale też bardzo konkretnymi bytami, mającymi nawet swoje materialne postaci oraz momenty w kalendarzu im poświęcone. W kolejnym tekście przyjrzymy się związanym z bydłem świętom i rytuałom.

Tekst jest poszerzoną i zmienioną wersją tekstu Indyjska krowa. Święta-nieświęta, który ukazał się w 47 numerze pisma Zupełnie Inny Świat w 2022 r.

Krzysztof Gutowski

Dodaj komentarz