Ganeśa – mityczne dzieje, cz. 2

Ganeśa jest jednym z ulubionych hinduskich bóstw. Słoniogłowy bóg uwielbiany jest i czczony w całych Indiach, niezależnie od tradycji, do której należy wyznawca. Historii wyjaśniających jego pochodzenie, wygląd i funkcję jest wiele – my chcemy zaprezentować jedną z ich wersji. Poniższa historia oparta jest przede wszystkim na tekście Śiwa Purany oraz opowieści z Classical Hindu Mythology: A Reader in the Sanskrit Puranas (tłum. i oprac. C. Dimmitt i J.A.B. van Buitenen). W części pierwszej zaprezentowaliśmy narodziny Ganeśi, jako syna bogini Parwati oraz jego śmierć z rąk boga Śiwy.

Parwati była wściekła, a Śiwa zaczął żałować, że odciął głowę Ganeśi. Bogini w bólu powtarzała: Co teraz? Co mam zrobić? Dokąd iść? Tak wielkie nieszczęście mnie spotkało. Ból ten nie zniknie nigdy. Bogowie zabili mi syna. Zniszczę ten świat! Doprowadzę do jego końca! Przepełniona żalem Parwati wyemanowała z siebie tysiące swoich mocy w formie walecznych bogiń. Kłaniały się Matce Świata i rzekły do niej: Co mamy czynić, o Matko? Parwati krzyczała: O moje Moce, o Boginie, zniszczcie ten świat. Całkiem. Bez wahania! Niech zemsta spotka bogów, ich sługi, wieszczów, jaksze i rakszasy, wyznawców ich, a nawet moich! Boginie przygotowały się do zniszczenia wszystkich bogów i innych stworzeń. Ruszyły, aby siać spustoszenie. By spopielić świat, tak jak ogień, który spożywa trawy. Wszędzie były boginie. We wszystkich miejscach, we wszystkich światach. Widząc zagładę niesioną przez Moce Parwati bogowie zatrwożyli się. Co ona robi!? Przedwcześnie chce świat unicestwić? – pytali. Naradzali się, obradowali, debatowali. Wiedzieli, że tylko wtedy Parwati się uspokoi, gdy jej ukochany syn powróci na ten świat. Miliony bogów zostało unicestwionych, a sam Śiwa trwał wściekły i przerażony. Nikt nie mógł pokonać Mocy. Nie było nikogo, kto mógłby się oprzeć gniewowi Parwati. Nie było litości ani dla bogów, ani dla innych niebian. Nawet dla tych, którzy wiernymi i oddanymi byli jej czcicielami.

Ganeśa

Spustoszenie trwało. A w chaosie tym pojawił się wśród bogów wieszcz Narada – mądry, nieraz niosący ratunek mieszkańcom Trzech Światów. Pokłonił się wielkiej Trójcy – Brahmie, Wisznu oraz Śiwie i przemówił: Dopóki Bogini, Córka Góry nie odnajdzie sobie dla Was współczucia, będzie gniewna i nieszczęśliwa. Nie miejcie złudzeń! Bez tego nie ma ratunku. Udali się więc bogowie przed oblicze Parwati, błagali ją, bili pokłony i wychwalali licznymi hymnami. O Matko Świata, chwała niech będzie Tobie! Do ciebie, O Spokojna wołamy! Chwała niech będzie tobie, Ćandiko! O Pierwotna Mocy!… Gniew Bogini nie ustępował. Milczała i patrzyła na nich wzrokiem pełnym nienawiści. Padli do jej stóp i składając ręce w geście szacunku wychwalali ją i prosili o wybaczenie: Wybacz nam, o bogini! Nadchodzi zagłada! Twój Pan stoi przed tobą, Matko, spójrz na niego! To my, wszyscy bogowie, z Brahmą i Wisznu i innymi. Jesteśmy Twoimi stworzeniami i wyznawcami. Stoimy przed Tobą i Ciebie wielbimy! Wybacz nam naszą winę, o Najwyższa Bogini! Bogini patrzyła na nich, a jej gniew zaczął słabnąć.

Ganeśa

W końcu odpowiedziała im: Jeśli zdołacie ożywić mojego syna, powstrzymam to spustoszenie. Jeśli będziecie go szanować, wtedy na świecie zapanuje pokój. Rzekł Śiwa zastępów niebiańskich sług: Zróbcie wszystko, co jest konieczne, aby przynieść ulgę światom. Idźcie na północ i odetnijcie głowę pierwszej istocie, którą napotkacie! Przyłączcie ją potem z ciałem Ganeśi. I właśnie tak się stało. Przygotowali ciało Ganeśi, obmyli je. Zwrócili się ku północy i ruszyli w drogę. Pierwszą istotą okazał się słoń z pojedynczym kłem. Wzięli więc jego głowę i przytwierdzili do ciała Ganeśi. Oddali cześć Śiwie, Wisznu i Brahmie i rzekli: Zrobiliśmy według Twych słów. Teraz Pan musi dokończyć dzieła. Bogowie skłonili się i rzekli do Śiwy, swego Pana, który jest pozbawiony ograniczeń i zwykłych przymiotów: Ponieważ wszyscy narodziliśmy się z żarów twej ascezy, pozwól teraz żarowi twej energii wejść w to ciało! I poczęli recytować święte mantry wedyjskie i skraplać leżące ciało wodą. Ganeśa odzyskał życie, przytomność i siłę. Chłopiec wstał nagle, jakby ze snu wybudzony. Był przystojny, szlachetny i pełen chwały, o pięknej sylwetce, ciele mężczyzny i głowie słonia. Wszyscy się radowali, a ich strach odszedł w niepamięć dzięki widokowi Syna Parwati przywróconego do życia. Pełni szczęścia pokazali go Bogini, którą ogarnęła nieskończona radość i błogość na widok swojego ukochanego dziecka.

Krzysztof Gutowski

Dodaj komentarz