Indyjskie serce w rosyjskim ciele? O nowym indyjskim czołgu, walce o niezależność i wielkiej transformacji w indyjskiej armii

7 października 2024 roku armia indyjska wprowadziła na swój wojskowy rynek pierwszy w pełni zmodernizowany czołg T-90 Bhishma Mk-3. To prawdziwy krok milowy i dowód na znaczny postęp w realizowaniu przez rząd w New Delhi swojej nowej polityki wojskowej, obronnej i technologicznej.

Tym, co wyróżnia czołg T-90 Bhishma w nowej odsłonie jest znaczny udział rodzimej, indyjskiej technologii. Podobno aż 83 proc. komponentów pochodzi z Indii lub jest w tym kraju przetwarzanych. Projekt napędu jest rdzennie indyjskim projektem. O możliwościach bojowych, uzbrojeniu i osiągach czołgu można łatwo znaleźć informacje, więc technikalia te pominiemy, a skupimy się na kontekście wprowadzenia tego flagowego produktu wojskowego przez indyjską armię. A projekt ten zrealizowany został w wojskowych warsztatach w Delhi w oparciu o całkowity demontaż, a następnie weryfikację skuteczności i przebudowę całego dotychczasowego wariantu czołgu. Wykorzystano wiele podzespołów rosyjskiego producenta, ale całość zrealizować miała indyjski zamysł inżynieryjny. Podkreślanie przez wojskowych technologów – a także komentatorów i, oczywiście, polityków – indyjskości tego projektu nie jest przypadkowe. Modernizacja T-90 jest bowiem dowodem na podejmowane przez armię wysiłki na rzecz większej niezależności indyjskich sił zbrojnych i zwiększenie udziału rodzimego przemysłu zbrojeniowego. Od niedawna samowystarczalność w zakresie technologii wojskowej stała się dla dowództwa indyjskiej armii oraz indyjskiego rządu priorytetem.

Czołg T-90 w barwach armii indyjskiej

Faktem jest, że indyjska armia i przemysł zbrojeniowy są związane z Rosją od dekad. W dużej mierze armia tego południowoazjatyckiego państwa zależała (i nadal w ogromnym stopniu zależy) od rosyjskiej technologii i uzbrojenia. Takie projekty jak nowy Bhishma wpisują się jednak w realizowaną w indyjskim wojsku inicjatywę „Dekada transformacji”. Celem inicjatywy jest wzmocnienie zdolności operacyjnych armii z wykorzystaniem lokalnych rozwiązań i lokalnej wiedzy specjalistycznej. Chodzi o zapewnienie Indiom przewagi technologicznej i niezależności, a zatem zminimalizowanie niezbędnego zagranicznego wsparcia w zakresie projektowania, konserwacji i modernizacji sprzętu wojskowego.

Czoł T-90 Bhishma

Pół dekady temu indyjskie władze zapowiedziały, że indyjskie siły zbrojne będą reformowane. Od 2019 roku wybrzmiewają idee reorganizacji armii, struktur dowodzenia, relacji między armią a rządem, rozbudowy i uniezależnienia się technologicznego. Zamysł jest wielki. Bez wątpienia mogą to być najbardziej całościowe reformy w indyjskim systemie obrony narodowej odkąd w ogóle Indie jako niepodległy kraj zaistniały na mapie świata. Przez pierwsze lata jednak wdrażanie zapowiedzianych reform wychodziło władzom dość opornie. Do 2022 roku różne projekty wprowadzane były w sposób chaotyczny, nieprzemyślany, reformy w armii zaprowadzano wyrywkowo i bez uwzględnienia ich konsekwencji dla całości systemu. Od dwóch lat „Dekada transformacji” realizowana jest konsekwentnie. Czy skutecznie – to się okaże. W każdym razie rok 2023 ogłoszono „rokiem transformacji”, a rok 2024 „rokiem absorpcji technologii”. Najważniejsze cele i zadania, które mają być realizowane w tej dekadzie to m. in. gruntowna reorganizacja dowództwa wyższego szczebla, rozwój infrastruktury, poszerzenie obszarów działań armii o przestrzeń kosmiczną i cyberprzestrzeń.

Projektów wojskowych związanych z tą inicjatywą jest bardzo wiele. Innym przykładem z obszaru wojsk pancernych są prace nad czołgiem klasy Zorawar. Projekt realizowany jest przez Organizację Badań i Rozwoju Obrony oraz Larsen & Toubro. Zorawar stał się priorytetem od 2020 roku, kiedy do doszło do starć z armią chińską na terenach granicznych. Głównym zadaniem Zorawara i jego największym atutem ma być bowiem efektywna walka w terenie górzystym. I rzeczywiście może się tak stać. Zorawar będzie najlżejszym tego typu czołgiem na świecie i stanowić ma przeciwwagę dla lekkiego chińskiego Type 15. Tak stać się może, chociaż nie musi. Problemem przy tym projekcie (podobnie, jak przy Bhishmie) jest – rodzące rozliczne znaki zapytania i wątpliwości – niewielkie doświadczenie Indii w projektowaniu sprzętu tego typu, oraz… niewielkie dotychczasowe sukcesy. Ostatni projekt – czołg Arjun – uznany został za porażkę. Możliwe, że intensywniejsza niż w przypadku Arjuna współpraca projektowa z Rosją sprawi, że Bhishma i Zorawar zostaną ocenione inaczej.

Żołnierze indyjscy podczas ćwiczeń

Motywacją do tych projektów – nawet, jeśli instrumentalnie wykorzystuje się nadal silne relacje z Rosją – jest samodzielność. Cel ten określony jest politycznie, jako Atmanirbharta, czyli niezależność, samodzielność właśnie. Ma być to niezależność finansowa, technologiczna, dyplomatyczna. W praktyce i w odniesieniu do wojskowości oznaczać ma nie tylko zasypywanie różnicy między indyjską myślą i przemysłem zbrojeniowym a światowymi liderami, ale wręcz dążenie do tego, by to Indie stały się ciągu kilkunastu lat światowym liderem technologii i produkcji w tym obszarze. Indie mają stworzyć dla siebie i na swoich warunkach ekosystem obrony kraju, a także wykorzystać ten potencjał w relacjach i biznesie międzynarodowym.

Pamiętać jednak trzeba, że modernizacja armii to nie tylko modernizacja sprzętu. Słusznie niezależni eksperci zwracają uwagę, że skupić należy się również na reformie zarządzania zasobami ludzkimi w armii. Czynnik ludzki okazać się może w procesie modernizacji ważniejszy, niż wydaje się wielu inżynierom czy też politykom.

Krzysztof Gutowski

Dodaj komentarz