W te letnie miesiące być może najciekawsze informacje z Azji docierają do nas z Bangladeszu, który przeżywa jeden z największych kryzysów społecznych w swojej krótkiej, ponad 50-letniej historii. Na ulicach Dhaki i innych miast od ponad miesiąca trwają antyrządowe protesty pod przywództwem grup studenckich, które sprzeciwiają się rządowym reformom systemu kwotowego, gwarantującego dostęp do miejsc pracy w administracji państwa. Odpowiedź władz w postaci brutalnych represji tylko dolała oliwy do ognia. W demonstracjach życie straciło kilkaset osób, a tysiące zostało rannych i aresztowanych. W tym tygodniu studenci wreszcie odnieśli zwycięstwo: zmusili premier Sheikh Hasinę do rezygnacji i ucieczki z kraju. Świat obiegły nagrania demonstrantów plądrujących jej oficjalną rezydencję i świętujących zwycięstwo na ulicach. Co było przyczyną protestów i jaka przyszłość czeka teraz Bangladesz?
Na początek warto przybliżyć postać premier Sheikh Hasiny i jej ogromne znaczenie w krótkiej historii Bangladeszu. 76-letnia była już głowa państwa jest córką Sheikha Mujibura Rahmana, przywódcy walki o niepodległość kraju z 1971 roku oraz ojca założyciela i pierwszego prezydenta młodego państwa. W 1975 roku Sheikh Mujib wraz z niemal całą rodziną, z wyjątkiem Sheikh Hasiny jej siostry Sheikh Rehany, został zamordowany w ramach wojskowego zamachu stanu zorganizowanego przez wojskowych i polityków niezadowolonych z odłączenia się Bangladeszu od Pakistanu Zachodniego. Hasina i Rehana przeżyły tylko dlatego, że w trakcie puczu znajdowały się akurat w Europie. To traumatyczne wydarzenie oraz 6 lat wygnania w Delhi odcisnęły poważne piętno w pamięci Sheikh Hasiny, która nie zamierzała siedzieć z założonymi rękami i zaangażowała się w politykę swojego kraju. W 1981 roku została wybrana przywódczynią partii Awami League, którą wcześniej kierował jej ojciec. W 1996 roku po raz pierwszy wygrała wybory i została głową państwa, a od 2008 aż do 5 sierpnia bieżącego roku rządziła Bangladeszem nieprzerwanie. Pod rządami Hasiny gospodarka kraju rosła w szybkim tempie, a miliony osób wyszło ze skrajnej biedy. Kraj modernizował się i przyciągał inwestycje z całego świata, lecz niestety równolegle do polepszającej się sytuacji materialnej obywateli, rządowe działania podkopywały fundamenty banglijskiej demokracji. W ciągu ostatnich 15 lat doszło do licznych aresztowań i prześladowań dziennikarzy i działaczy politycznych. Tysiące krytyków Sheikh Hasiny trafiło do więzienia, kolejne tysiące zginęło prawdopodobnie z rąk służb bezpieczeństwa, setki zniknęły bez śladu. Zagrożenie dla niezależności mediów i wolności słowa odnotowały organizacje międzynarodowe takie jak Reporterzy bez Granic i Human Rights Watch. Rząd Awami League praktycznie przejął też kontrolę nad sądownictwem. Zwycięstwa Hasiny i jej partii w ostatnich dwóch wyborach były powszechnie kwestionowane w związku z informacjami o fałszerstwie na ogromną skalę. Powoli rosło niezadowolenie społeczeństwa i masowy bunt przeciwko coraz bardziej autokratycznym rządom Sheikh Hasiny mógł być już tylko kwestią czasu.

Iskrą, która wywołała wybuch ogólnokrajowych protestów było przywrócenie systemu kwotowego, gwarantującego wąskiej grupie społecznej powiązanej z Awami League wysoki procent stanowisk urzędniczych w administracji publicznej. Protesty przeciwko temu systemowi wybuchały wcześniej trzykrotnie w 2008, 2013 i 2018 roku i dopiero w tym ostatnim przypadku demonstrantom udało się zmusić rząd do zmiany w prawie dotyczącym zatrudnienia na stanowiska urzędnicze. Do 2018 roku aż 56 proc. tych stanowisk było zarezerwowanych dla różnych grup, zwłaszcza dla członków rodzin bojowników o niepodległość Bangladeszu z 1971 roku (aż 30 proc.), którzy razem stanowią niewielki procent społeczeństwa, ale są niezwykle wpływowi jako trzon elektoratu partii premier Sheikh Hasiny. Dla wielu środowisk, w szczególności studentów, były to niesprawiedliwe przywileje, które ograniczały im możliwości znalezienia stabilnej i dobrze płatnej pracy w administracji rządowej. Właśnie 6 lat temu demonstranci dopięli swego i w odpowiedzi na protesty rząd postanowił zlikwidować system kwotowy.

Źródło: (X) @ThomasVLinge
Jednak w tym roku sąd najwyższy Bangladeszu przywrócił 30 procentowe kwoty zarezerwowane dla rodzin bojowników o wolność z 1971 roku. Tego rodzaju przywileje, ewidentnie przynoszące korzyść partii Awami League, były nie do zaakceptowania w obliczu wysokiego bezrobocia wśród młodych i stagnacji gospodarczej. Jako pierwsi zaczęli protestować studenci, zajmując kampusy uniwersyteckie i domagając się reformy systemu kwotowego, w ramach której procent stanowisk urzędniczych zarezerwowany dla rodzin bojowników i osób z niepełnosprawnością miał być obniżony do 5. Początkowo protesty były pokojowe, lecz sprawy szybko przybrały nieprzyjemny dla demonstrantów obrót. Rząd pod wodzą Sheikh Hasiny postanowił użyć siły wobec protestujących i pojawiły się pierwsze ofiary niezwykle brutalnych ataków ze strony policji i uzbrojonych zwolenników rządu.
Awami League zmobilizowała swoją młodzieżówkę oraz wspierającą ją organizację studencką Chhatra League i doszło do brutalnych starć z protestującymi. Zwolennicy Awami League często używali w nich różnego rodzaju broni wobec nieuzbrojonych antyrządowych studentów. Protesty wylały się z kampusów na ulice, a tymczasem rząd ogłosił zamknięcie instytucji edukacyjnych i rozpoczął zakrojone na szeroką skalę aresztowania przywódców studenckich, opozycjonistów i uczestników demonstracji. Za kratki trafiło ponad 10 tysięcy osób, a na ulicach policyjna brutalność zbierała krwawe żniwo. Do akcji wkroczyły siły specjalne z tak zwanego Rapid Action Battalion, owianego złą sławą ze względu na poprzednie brutalne interwencje.

Źródło: (X) @ThomasVLinge
Władze Bangladeszu oskarżały opozycję i radykalnych islamistów o kierowanie protestami, a Sheikh Hasina nazwała nawet protestujących “razakarami”, co jest pejoratywnym określeniem banglijskiego kolaboranta z czasów walki o niepodległość. Bunt studentów zamienił się w rebelię przeciwko coraz bardziej autokratycznym rządom Sheikh Hasiny i jej partii, która zamierzała zrobić wszystko, co w jej mocy, aby utrzymać się przy władzy. Świat zaczęły obiegać straszne sceny i wiadomości o atakach takich jak pobicie rannych studentów w szpitalu w Dhace przez uzbrojonych chuliganów z Chhatra League. Pojawiły się też wiarygodne sprawozdania i informacje o torturach i demonstrantach zaginionych w tajemniczych okolicznościach. Skandal na skalę światową wywołało użycie przez służby bezpieczeństwa Bangladeszu pojazdów Organizacji Narodów Zjednoczonych przeznaczonych do misji pokojowych. Brutalne represje ze strony rządu miały jednak odwrotny skutek do zamierzonego – do protestów przyłączało się coraz więcej ludzi, a cały kraj i jego gospodarka odczuwała tego skutki. Podobnie jak w Ukrainie w 2014 roku, również w Bangladeszu bezkarna przemoc ze strony służb porządkowych zbulwersowała społeczeństwo, którego znaczna część stanęła po stronie studentów. Wsparcie antyrządowych protestów ogłosiło wiele uwielbianych w kraju gwiazd muzyki i kina.

Źródło: (X) @UNHumanRights
W odpowiedzi na przemoc studenci wysunęli nowe żądania, domagając się między innymi oficjalnych przeprosin ze strony Sheikh Hasiny, dymisji ministrów odpowiedzialnych za użycie przemocy wobec demonstrantów oraz pociągnięcia do odpowiedzialności członków służb bezpieczeństwa i zwolenników rządu, którzy dopuścili się zabójstw, tortur i agresji. Hasina dostała kilka dni na spełnienie tych żądań, lecz tego nie zrobiła. Żadna ze stron nie zamierzała ustąpić, więc protesty trwały. W starciach ze służbami bezpieczeństwa ginęły dziesiątki ludzi, a rannych liczono w tysiącach – dokładne dane są trudne do zweryfikowania, gdyż wciąż wiele osób jest zaginionych, a służby bezpieczeństwa rzekomo pozbyły się ciał zamordowanych demonstrantów. Nowopowstała organizacja studencka Ruch Studencki Przeciwko Dyskryminacji (Anti-Discrimination Student Movement) zapowiedziała “Marsz sprawiedliwości” na Dhakę 31 lipca. Sytuacja w stolicy kraju stała się na tyle nieprzewidywalna, że 3 lipca Sheikh Hasina ogłosiła, iż jest gotowa spotkać się z przywódcami demonstracji przeciwko systemowi kwotowemu i wysłuchać ich argumentów. Na to było już jednak za późno: czerwona linia została już dawno przekroczona i spora część banglijskiego społeczeństwa nie zamierzała wybaczyć rządowi brutalności wobec protestujących. Dzień po tej zapowiedzi Hasiny w zamieszkach zginęło aż 91 osób, w tym 14 funkcjonariuszy policji. Wobec tak zaognionej sytuacji, rząd wprowadził godzinę policyjną po godzinie 18:00 i zablokował dostęp do internetu. Nawet tego rodzaju środki nie pomogły już rządowi Hasiny, który zupełnie stracił wiarygodność i nie mógł liczyć na poparcie wojska. Już następnego dnia świat obiegły nagrania demonstrantów plądrujących rezydencję premier Sheikh Hasiny i głowy państwa odlatującej helikopterem w kierunku granicy z Indiami. Demonstranci odnieśli zwycięstwo: obalili autokratyczny rząd Sheikh Hasiny. Jej dymisję potwierdził przywódca armii Waker uz-Zaman, który zapowiedział utworzenie rządu tymczasowego oraz obiecał śledztwo w sprawie zamordowanych uczestników protestów. Według różnych źródeł liczba ofiar śmiertelnych w zamieszkach wynosi prawie 300 osób, a rannych może być nawet 20 tysięcy. Rolę głowy państwa ma przejąć jedyny banglijski noblista, 84-letni ekonomista Muhammad Yunus, prześladowany przez rząd Sheikh Hasiny, którego kandydaturę zaproponowały związki studenckie.

Źródło: (X) @taslimanasreen
Antyrządowy bunt zakończył się więc spektakularnym zwycięstwem, okupionym niestety cierpieniem wielu tysięcy rodzin, ale co teraz czeka Bangladesz? Jak długo będzie trwał okres przejściowy pod kierownictwem armii i kiedy zostaną ogłoszone wybory? Wreszcie, kto uzyskał władzę w kraju w następstwie protestów: studenci czy armia? Póki co w kraju panuje radosny nastrój, ale pojawiają się też informacje o chaosie na ulicach, przemocy, aktach wandalizmu i splądrowanych sklepach. W poniedziałek lotnisko międzynarodowe w Dhace zostało zamknięte w związku z brakiem funkcjonariuszy, którzy ukrywają się z powodu napiętej sytuacji. Doszło też do ataków na członków licznej hinduskiej mniejszości oraz jej świątynie, na co grupy antyrządowych demonstrantów odpowiedziały otaczając ochroną hinduskie dzielnice i miejsca kultu. Hindusi są często postrzegani jako zwolennicy Awami League, ze względu na serdeczne relacje tej świeckiej partii z Indiami. Wojsko wprowadziło godzinę policyjną, aby przywrócić porządek, lecz tłumy ludzi świętujących obalenie rządu nie opuszczają ulic. Sytuacja w Bangladeszu jest więc bardzo napięta, a powrót pokoju i demokracji nie jest wcale oczywisty. Istnieją obawy, iż władzę w kraju mogą przejąć islamscy radykałowie, których Sheikh Hasina zwalczała. Obecnie trudno jest przewidzieć co może się wydarzyć w najbliższych miesiącach. Co najważniejsze, dzielni studenci pokazali światu jak obalić despotyczną władzę, a w Bangladeszu pojawiła się nowa nadzieja na pokój i sprawiedliwość społeczną. Miejmy nadzieję, że poświęcenie i odwaga studentów nie poszły na marne.
Filip Ramesh Mitra
