Afrykańska Palestyna: recenzja powieści „Ziemia nieświęta” Laviego Tidhara

Niepokojąca i mroczna alternatywna historia państwa żydowskiego. Stanowiąca zaskakująco udane połączenie wciągającej opowieści fantastycznonaukowej i niemal filozoficznych rozważań na temat konfliktów granicznych, tożsamości narodowej i nacjonalizmu.

A gdyby Palestyna nie znajdowała się w…Palestynie? Pytanie to brzmi niczym kwestia rodem z powieści fantastycznonaukowej, tymczasem na początku XX wieku faktycznie pojawiła się koncepcja, by państwo żydowskie utworzyć poza Bliskim Wschodem. W dodatku, popierana była ona przez niektórych prominentnych syjonistów z Theodorem Herzlem na czele. Gdzie konkretnie miała się ta nowa Palestyna znajdować? Gdzieś we wschodniej Afryce, oczywiście na terenach już zajętych – i to bynajmniej nie przez żydów. Pomysł upadł ostatecznie, a państwo żydowskie, zgodnie z wolą większości syjonistów, utworzono na terenach mniej więcej odpowiadających historycznej Palestynie. Co z tego wynikło wiemy wszyscy – nic więc dziwnego, że co pewien czas w dyskursie publicznym powraca pytanie, czy trwającego dziesięciolecia konfliktu dałoby się uniknąć, gdyby  pomysł z afrykańską lokalizacją współczesnego Izraela został zrealizowany. Lavie Tidhar pytanie to podchwycił i wykorzystał jako bazę do stworzenia powieści science fiction. Więcej nawet – izraelski pisarz postanowił na to pytanie odpowiedzieć, choć rzecz jasna, nie wprost. W ten sposób powstała Ziemia nieświęta, stanowiąca zaskakująco udane połączenie wciągającej opowieści fantastycznonaukowej i niemal filozoficznych rozważań na temat konfliktów granicznych, tożsamości narodowej i nacjonalizmu.

Jej bohaterem, będącym zresztą ewidentnym alter ego autora, jest Lior Tirosh, autor poczytnych powieści kryminalnych, który po latach nieobecności wraca do ojczyzny. Palestyna mocno się w tym czasie zmieniła i to – w przekonaniu Liora – wcale nie na lepsze. Największym zaskoczeniem jest dla pisarza budowa muru, który ma oddzielić Palestynę od afrykańskich uchodźców. Celem Liora jest wizyta u chorego ojca, musi jednak zaangażować się w poszukiwania zaginionej bratanicy, co wplątuje go w serię tajemniczych zbrodni. Pisarz odkrywa nie tylko groźny spisek, ale i prawdę o naturze otaczającej go rzeczywistości, w efekcie czego staje się celem bezlitosnych agentów służby bezpieczeństwa. 

To nie jest powieść lekka i łatwa, choć z pewnością jest przyjemna. Fabuła składa się ze stale przenikających się warstw, ułożonych bez jasnego dla odbiorcy klucza, z wieloma opowieściami rozsypanymi niczym puzzle, które trzeba składać precyzyjnie i mozolnie. Z każdą kolejną stroną granice między światami coraz mocniej się rozmywają, a czytelnik w pewnym momencie nie wie, w której Palestynie właśnie się znajduje. Podobnie jak sam Lior – momentami zapominający, kim właściwie jest, rozpaczliwie chwytający się wspomnień o zmarłym synu niczym kotwicy osadzającej go w rzeczywistości. Taka konstrukcja narracji doskonale oddaje stan ducha, w jakim znajduje się bohater i pomaga czytelnikowi się z nim utożsamić. Co więcej, pisarz wiele pozostawia wyobraźni czytelnika – owszem, podrzuca mu tropy, ale niczego nie ułatwia. Lektura wymaga koncentracji, łatwo bowiem wypaść z torów myślenia Laviego Tidhara i kompletnie zgubić wątek. Ale jeśli faktycznie poświęci się powieści odpowiednio dużo uwagi, odwdzięczy się ona głęboką czytelniczą satysfakcją i poczuciem, że obcuje się z czymś więcej niż powieścią rozrywkową. 

Ziemia nieświęta to fikcja literacka, w dodatku utrzymana w totalnie odrealnionym stylu, przy jej tworzeniu Lavie Tidhar mocno jednak inspirował się historią swojej ojczyzny. Nawet czytelnik z podstawową zaledwie wiedzą na temat konfliktu izraelsko-palestyńskiego bez trudu odnajdzie w jego powieści nawiązania do sytuacji we współczesnej Palestynie. Mur oddzielający Izraelczyków od Arabów, wysiedlenia, obozy dla uchodźców, zapiekła nienawiść, jaką ta sytuacja wytworzyła, inwigilacja rewolucjonistów, ruch oporu zbliżający się momentami do stylu działania terrorystów – z niejasnym podziałem, kto właściwie jest terrorystą, a kto bojownikiem o wolność. W fantastycznej otoczce Lavie Tidhar zawarł opowieść o dramacie ludzi, którym odebrano domy, ludobójstwie, walce zbrojnej, w której obie strony więcej tracą niż zyskują. Postawił też wiele pytań: od odpowiedzialności jednostek za kształt dziejów świata do najbardziej oczywistego: co by było gdyby…? To drugie towarzyszy czytelnikowi od pierwszych stron, wdzierając się w umysł i szarpiąc emocje – trudno nie myśleć bowiem, czy bliskowschodniego rozlewu krwi można było uniknąć poprzez pewne decyzje polityczne. Niestety, to co sugeruje autor nie pozostawia nadziei, że koleje losu byłyby inne – ot, ten sam konflikt, tyle że przeniesiony w inne realia geograficzne. 

Ziemia nieświęta to powieść niepokojąca, mroczna, przenosząca literaturę science fiction na zupełnie inny poziom. Nie wszystkie wątki poprowadzone są równie dobrze – zwłaszcza historia zaginionej bratanicy pozostawia spory niedosyt – wszelkie niedociągnięcia rekompensuje jednak bardzo dobry styl autora i sposób prowadzenia narracji. Sugestywne, przejmujące, dobierające się do emocji, ale nie szantażujące czytelnika w jarmarczny sposób. Ziemia nieświęta to mocna, prowokująca opowieść, dająca do myślenia i skłaniająca do innego spojrzenia na sytuację we współczesnej Palestynie. 

Blanka Katarzyna Dżugaj

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s