Twórcy Delhi Crime wracają do korzeni, czyli tematyki przemocy wobec kobiet z pierwszego sezonu. I dobrze, bo widać, że to właśnie wychodzi im najlepiej. Trzeci sezon jest jednak znacznie bardziej mroczny niż pierwszy, pokazuje bowiem, że za przemocą tą często stoją… same kobiety.
Vartika (Shefali Shah) zostaje zesłana do miasta Silchar w stanie Assam. Oficjalnie nazwano to awansem, oczywiste jest jednak, że policjantka komuś podpadła i przełożeni chcą ją schować na prowincji. Wraz z nowym zespołem Vartika prowadzi śledztwo w sprawie lokalnych milicji, które szybko przeradza się w tropienie ogromnej siatki handlu ludźmi, która działa w całych Indiach, wykorzystując kobiety i dziewczęta w celach zarobkowych i handlowych. Tymczasem do szpitala w Delhi trafia poważnie pobita dwuletnia dziewczynka, a tamtejsza policja otrzymuje informację o nastolatkach z Assam, które zaginęły i prawdopodobnie zostały przemieszczone do stolicy. Dwa pozornie niezwiązane ze sobą śledztwa, tysiące kilometrów odległości i dwie kobiety: Vartika i potężna Bari Didi (Huma Qureshi).

W ciągu ostatnich pięciu lat liczba osób zaginionych w Indiach stale rosła. Liczba nowo zgłoszonych przypadków zwiększyła się z około 383 tys. w 2019 roku do prawie 485 tys. w 2023, co stanowi wzrost o 27 proc. Spośród tych przypadków ponad 320 tys. zaginięć dotyczyło kobiet: młodych dorosłych i nastolatek. Ofiary zostały zmuszone do pracy przymusowej, często jako służba domowa, wykorzystywane seksualnie jako prostytutki lub sprzedawane jako żony. I właśnie o nich opowiada trzeci sezon jednego z najlepszych – jeśli nie najlepszego – serialu made in India. Delhi Crime to marka, która mówi sama za siebie, a jej twórcy znowu “dowieźli” wykazując się konsekwencją w budowaniu świata przedstawionego, narracji i psychologicznych sylwetek bohaterów. Do trudnego tematu ponownie podeszli z wyjątkową wrażliwością, unikając taniej sensacji i stawiając na emocjonalny realizm oraz społeczny ciężar historii. Trzeci sezon, podobnie jak dwa poprzednie, znów stanowi bowiem nie tylko solidny, wciągający kryminał, ale także – a może przede wszystkim – mocny komentarz społeczny. Bez owijania w bawełnę pokazuje skalę i mechanizmy handlu kobietami – jako zjawisko systemowe, zakorzenione w biedzie, patriarchacie i społecznej obojętności. Twórcy z dużą precyzją splatają wątki śledztwa z losami ofiar, dzięki czemu dramat nie jest dla widza abstrakcyjny, lecz bardzo osobisty. Bo to, co przydarzyło się bohaterkom serialu może przydarzyć się każdej kobiecie – niezależnie od wieku, pozycji społecznej czy wykształcenia. Każda może nagle zniknąć, by w innym świecie stać się towarem.

Największa siła tego sezonu? Kobiety. Shefali Shah jako Vartika Chaturvedi po raz kolejny tworzy postać niezwykle wiarygodną – twardą, zmęczoną systemem, a jednocześnie głęboko empatyczną. Jej Vartika nie jest „bohaterką bez skazy”, lecz osobą balansującą między obowiązkiem, bezsilnością i moralnym gniewem. To jedna z tych ról, które przyciągają uwagę nawet w momentach ciszy. Na przeciwległym biegunie Huma Qureshi jako Bari Didi – postać niejednoznaczna, a przez to też fascynująca. Oszukująca samą siebie, że porwanym dziewczynom de facto pomaga – wyrywa je bowiem z biedy, poddaństwa i beznadziei indyjskiej prowincji. Wie o czym mówi, bo sama tego doświadczyła. A że stała się potem kobietą niezależną, podczas gdy dziewczęta pakuje do innego, równie strasznego więzienia? Tego zdaje się nie zauważać. Bari Didi nie jest demonem z indyjskiego folkloru – zło, które reprezentuje jest bardziej banalne, przyziemne, bo osadzone w codzienności. Choć nie mniej przez to przerażające i odpychające.

A poza tym? Jak zawsze w Delhi Crime: surowa estetyka, stonowana muzyka i spokojne tempo narracji. Napięcie budowane z poszanowaniem inteligencji widza, bez uciekania się do efekciarstwa. Serial nie epatuje przemocą, lecz pozwala jej wybrzmieć w dialogach, spojrzeniach i konsekwencjach działań jego bohaterów. To produkcja dojrzała i uczciwa wobec tematu, bardzo dobrze zagrana. Dowód na to, że serial w streamingu może jednocześnie stanowić rozrywkę i ważny komentarz społeczny.
Blanka Katarzyna Dżugaj
