Japoński klub zbrodni: recenzja powieści “Mój dziadek – genialny detektyw” Masateru Konishiego (PATRONAT)

Lubicie Czwartkowy Klub Zbrodni – czy to w wersji literackiej, czy filmowej? Jeśli tak, właśnie dostajecie jego japoński odpowiednik – nie jeden do jednego, oczywiście, bo i miejsce akcji jest inne i bohaterowie, ale pod względem klimatu i stylu opowieści. 

Japończycy kochają kryminały – wystarczy spojrzeć jak długą, bo sięgającą lat 20. XX wieku, tradycję ma w Kraju Kwitnącej Wiśni ten gatunek literacki. I fakt, że od momentu jego pojawienia się na japońskim rynku czytelniczym parali się nim pisarze z najwyższej półki, nie traktując go jako literatury o mniejszej wartości. Badań czytelnictwa kryminałów nie ma, wystarczy jednak spojrzeć na półki bestsellerów, które co roku okupują misuteri, czyli powieści kryminalne, oraz fakt istnienia nagród literackich przeznaczonych właśnie (i wyłącznie) dla autorów tego gatunku, by przekonać się jak niezwykłą popularnością cieszy się ten gatunek w Kraju Kwitnącej Wiśni. A powieść Mój dziadek, genialny detektyw Masateru Konishiego, którego polskie wydanie Kulturazja objęła patronatem medialnym, to hołd dla kryminału samego w sobie, jak i japońskiego zamiłowania do tego rodzaju literatury. 

Jego bohaterką jest 27-letnia nauczycielka Kaede, która miłość do kryminałów i rozwiązywania zagadek odziedziczyła po dziadku, także nauczycielu. Dziś mężczyzna cierpi na demencję, wciąż uwielbia jednak rozszyfrowywać kryminalne sprawy – także te z życia jego wnuczki, Kaede zdaje się bowiem przyciągać tajemnicze zdarzenia. Siedząc w swoim ulubionym fotelu używa dedukcji, by rozwiązywać sprawy, które z pozoru wydają się niemożliwe do rozwikłania. 

Jakie są cechy japońskiego kryminału? Koncentracja na intelektualnej zagadce i psychologii postaci, a nie na krwawych szczegółach zbrodni, rozbudowany kontekst społeczny oraz zainteresowanie skomplikowanymi relacjami międzyludzkimi, które często stają się motorem napędowym fabuły. Mój dziadek, genialny detektyw posiada wszystkie te cechy – łączy wciągające historie kryminalne z ciepłą opowieścią o relacjach dziadka i wnuczki. Jej najmocniejsze strony? Bohaterowie. Kaede i jej dziadka nie sposób nie lubić – mają w sobie nienachalny wdzięk, które sprawiają, że czytelnik po prostu chce im kibicować. Tym bardziej, że w dobie rozpadu relacji międzyludzkich, w tym rodzinnych, miłość między dziadkiem i wnuczkiem wzrusza wyjątkowo mocno, a bycie świadkiem ich błyskotliwych rozmów to czysta intelektualna przyjemność. Na duży plus należy poczytać autorowi świeże podejście do wątku kryminalnego, czyli uczynienie detektywem osobę z ograniczeniami poznawczymi. To nie tylko smaczek fabularny, Masateru Konishi zdaje się w ten sposób mówić: nie, seniorzy – nawet ci dotknięci przez demencję – to nie balast dla społeczeństwa, młodsze pokolenia wciąż mogą (i powinny!) czerpać z ich wiedzy i doświadczenia. Przekaz tyleż ważny, co nienachalny – dodający powieści oryginalności, ale i zwracający uwagę na istotny problem marginalizacji społecznej osób starszych. 

Mój dziadek, genialny detektyw to bardzo dobrze przemyślana powieść – nie ma tu miejsca na luki czy drobne nieścisłości w fabule. Masateru Konishi świetnie prowadzi narrację, umie utrzymać napięcie niezbędne do podtrzymania zainteresowania czytelnika, wie jak angażująco wprowadzać kolejne wątki. I zaskoczyć czytelnika, bo Mój dziadek, genialny detektyw to tylko pozornie powieść z nurtu cozy crime – w pewnym momencie, absolutnie nieprzewidywalnym dla czytelnika, klimat książki całkowicie się zmienia, przechodząc momentami w niemal dreszczowiec. Tempo narracji jest dość powolne, charakterystyczne dla cozy crime, nie jest to jednak wada – wręcz przeciwnie, spokojne tempo wybija na plan pierwszy to, co najważniejsze, czyli błyskotliwe dialogi Kaede i jej dziadka, gdy rozkładają kolejną zagadkę na czynniki pierwsze. Fani krwawych powieści policyjnych mogą się czuć rozczarowani, miłośnicy cozy crime znajdą jednak w powieści Masateru Konishiego wszystko to, co w tym gatunku literackim kochają. 

A dlaczego Mój dziadek, genialny detektyw to hołd dla literatury kryminalnej? Oczywiście przez liczne odniesienia do klasycznych autorów kryminałów, takich jak Agatha Christie, G. K. Chesterton i Edgar Allan Poe. Czytają je bohaterowie – nie tylko Kaede i jej dziadek – dyskutują na ich temat, spierają się, przekazują ich książki młodszym pokoleniom. Rozmowy te ożywiają przez niektórych zapomnianych twórców popularności literatury kryminalnej i przypominają o potędze dobrej opowieści. 

Książkę otrzymałam od wydawnictwa Czarna Owca, a Kulturazja objęła ją patronatem medialnym. 

Blanka Katarzyna Dżugaj

Dodaj komentarz