Manga i apokalipsa: dlaczego turyści odwołują podróże do Japonii?

Azjatyccy internauci piszą o nadciągającym kataklizmie, jasnowidze odradzają podróże do Japonii. Władze w Tokio zapewniają natomiast: nie grozi nam apokalipsa. A wszystko to z powodu mangi sprzed ćwierć wieku. 

W pierwszych trzech miesiącach 2025 roku Japonia odnotowała rekordową liczbę turystów – zwłaszcza w kwietniu, gdy kraj ten odwiedziło aż 3,9 mln podróżnych. Potem, niestety, nie było już tak pięknie – w maju liczba przyjazdów spadła o 11 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. Ludzie z branży nie mają wątpliwości: winę ponosi viralowa “informacja” o katastrofie, jaka ma spotkać Japonię w lipcu tego roku, bazująca na…mandze sprzed ponad dwudziestu pięciu lat. Chodzi o Watashi ga Mita Mirai (Przyszłość, którą ujrzałam), autorstwa Ryo Tatsuki, wydaną po raz pierwszy w 1999 roku, a następnie wznowioną w 2021 roku. Komiks ten to de facto zapis dziennika snów autorki – w większości wielokrotnie się powtarzających. Manga zyskała niesamowitą popularność w 2011 roku, tuż po katastrofalnym trzęsieniu ziemi i tsunami, które dotknęły północno-wschodnią część Japonii. Dlaczego? Zdaniem wielu Japończyków jej okładka przedstawiała właśnie to wydarzenie…​​Tatsuki stała się sławna nie tylko w Japonii, ale także w innych częściach Azji, takich jak Tajlandia i Chiny, a jej manga sprzedała się w nakładzie 900 tys. egzemplarzy. Została też wydana w języku chińskim. Lawina ruszyła – fani rysowniczki uznali, że przewidziała ona także śmierć księżnej Diany i piosenkarza Freddiego Mercury’ego oraz pandemię Covid-19. 

Okładka mangi Watashi ga Mita Mirai

To jednak nie koniec. W najnowszym wydaniu mangi znajduje się bowiem bardzo konkretna data: lipiec 2025 roku, jako moment, w którym pod dnem morskim między Japonią a Filipinami otworzy się pęknięcie, które wyrzuci na brzeg fale trzy razy wyższe niż te po trzęsieniu ziemi w Tohoku. Sęk w tym, że manga to tylko część większego nurtu – obawy przed gigantycznym trzęsieniem ziemi narastają już od stycznia tego roku, gdy japoński rząd ostrzegł, że istnieje 80 proc. szans na silne trzęsienie ziemi, które uderzy w południową część kraju w ciągu 30 lat. Niektórzy sejsmolodzy krytycznie odnoszą się do tych ostrzeżeń twierdząc, że przewidzenie trzęsienia ziemi nie jest tak łatwe. Jednocześnie w ostatnich dniach odnotowano ponad 900 trzęsień ziemi, z których większość stanowiły niewielkie wstrząsy, na wyspach u południowego krańca Kiusiu. Niemniej, po jednym z trzęsień o magnitudzie 5,5 ewakuowano część mieszkańców wysp położonych blisko epicentrum. 

Tsunami po trzęsieniu ziemi w 2011 roku

Takie sytuacje to woda na młyn wszelkiej maści “proroków” i jasnowidzów. Qi Xian Yu, popularny mistrz feng shui i osobowość telewizyjna z Hongkongu znana jako Mistrz Seven, również namawiał ludzi, aby trzymali się z daleka od Japonii – i to już począwszy od kwietnia. W Japonii jasnowidze siali panikę w mediach społecznościowych, a internauci zaczęli pisać, że zmieniają swoje wakacyjne plany. Agencja Reuters cytuje CN Yuena, dyrektora zarządzającego agencji turystycznej z siedzibą w Hongkongu, który przyznał, że rezerwacje do Japonii spadły o połowę podczas świąt wielkanocnych i oczekuje się, że spadną jeszcze bardziej w ciągu najbliższych dwóch miesięcy. Spekulacje te odstraszyły głównie podróżnych z Chin kontynentalnych i Hongkongu, które są odpowiednio drugim i czwartym co do wielkości źródłem turystów w Japonii. Ale strach rozprzestrzenił się również na inne rynki, takie jak Tajlandia i Wietnam, gdzie platformy mediów społecznościowych są przepełnione postami i filmami ostrzegającymi ludzi, aby dwa razy się zastanowili, zanim wybiorą się do Japonii.

Tsunami po trzęsieniu ziemi w 2011 roku

Japońskie władze zapewniają: nie grozi nam apokalipsa i wzywają społeczeństwo, aby nie wierzyło bezpodstawnym przewidywaniom katastrofy. Ayataka Ebita, dyrektor wydziału monitorowania trzęsień ziemi i tsunami Japońskiej Agencji Meteorologicznej, zapewniał, że przy obecnej wiedzy naukowej trudno jest przewidzieć dokładny czas, miejsce i skalę trzęsienia ziemi, a także apelował: opierajcie się na dowodach naukowych, a nie proroctwach internetowych guru. A co z Ryo Tatsuki? Zapewnia, że nie jest żadną prorokinią. Jej wydawca dodaje: miło nam z powodu zainteresowania mangą, ale nie traktujcie jej jak proroctwo. 

Blanka Katarzyna Dżugaj

Dodaj komentarz