Eurowizyjny pinkwashing po raz drugi: Izrael w Bazylei

Reprezentantka Izraela zaśpiewała piosenkę z mocnym przesłaniem. Ale to przesłanie byłoby jeszcze mocniejsze, gdyby widzowie Eurowizji zobaczyli palestyńskie dzieci, które dzień wcześniej zabiła izraelska armia. 

Zaczęło się zaraz po ogłoszeniu wyników preselekcji. Ponad 70 byłych uczestników konkursu oraz nadawcy z kilku krajów apelowali do Europejskiej Unii Nadawców o wykluczenie Juwal Rafael z udziału w wydarzeniu. Powód? Działania wojenne Izraela w Strefie Gazy, zwłaszcza rzeź cywilów. Organizator Eurowizji apelem się nie przejął i 24-letnia wokalistka stanęła w szranki z pozostałymi uczestnikami. 

Juwal Rafael
Źródło: EBU

Kim jest Juwal Rafael? Ocalałą z masakry na festiwalu Nova, która miała miejsce 7 października 2023 roku w Re’im  – podczas ataku ukryła się w schronie przeciwbombowym. Już rok temu chciała wziął udział w preselekcjach, odradził jej to jednak psychiatra. Nie ma słów, by wyrazić dramat, którego doświadczyła i z którym będzie zapewne borykać się jeszcze przez wiele lat. Jej obecność na festiwalu Eurowizji jest jednak – delikatnie mówiąc – kontrowersyjna. Ponoć spodziewała się zresztą protestów, zapewniała jednak, że jej jedynym celem jest śpiewanie i szerzenie miłości. Tyle że na scenie w Bazylei stanęła dzień po tym, jak izraelska armia zabiła w Gazie ponad 100 Palestyńczyków, w tym 31 dzieci. Śpiewana przez Juwal Rafel piosenka o znamiennym tytule Nastanie nowy dzień, bez słowa o rzezi Gazy, wydaje się policzkiem dla wszystkich Palestyńczyków. Jak piszą internauci: nastanie nowy dzień bez gojów w Strefie Gazy – zwłaszcza bez muzułmanów. 

Juwal Rafael podczas występu na Eurowizji

Juwal Rafael słusznie spodziewała się kontrowersji. Podczas jej pierwszego występu na żywo z publiczności słychać było gwizdy, buczenie i antyizraelskie okrzyki. Gdy 11 maja reprezentanci wszystkich uczestniczących w tej edycji krajów prezentowali się w uroczystym przemarszu, w tłumie widać było palestyńskie flagi i transparenty krytykujące Izrael i jego udział w Eurowizji, np. “nie ma sceny dla ludobójstwa”, „Żadnej muzyki dla morderstw” i „Śpiewajmy, gdy Gaza płonie”. W Bazylei odbyło się kilka demonstracji ulicznych, których uczestnicy nosili kefije i zapalali czerwone i zielone race dymne, a podczas czwartkowej próby w tłumie widzów pojawiła się  duża, rozciągnięta na kilka osób flaga palestyńska. Na oficjalnym profilu Eurowizji na Instagramie pojawiło się wiele antyizraelskich komentarzy, a hiszpańska telewizja publiczna RTVE tuż przed przejściem na transmisję wyemitowała dwujęzyczną wiadomość w języku hiszpańskim i angielskim: Jeśli chodzi o prawa człowieka, milczenie nie jest opcją. Pokój i sprawiedliwość dla Palestyny. Wcześniej stacja zwróciła się do  Europejskiej Unii Nadawców z prośbą o zorganizowanie debaty na temat udziału Izraela w konkursie” – prośba została odrzucona, a EBU zagroziła RTVE nałożeniem kary za poruszenie przez gospodarzy drugiego półfinału kwestii izraelskich bombardowań Gazy. W trakcie samego występu Juwal Rafael jeden z widzów krzyczał: „Wolna Palestyna!”, szybko został jednak uciszony przez ochronę – i to niezbyt łagodnie: kilku mężczyzn siłą zatykało mu usta i szarpało za włosy krzycząc, żeby się zamknął. A to nie jedyny przejaw tłumienia pro palestyńskich protestów – podczas transmisji występów Juwal Rafel organizator zagłuszył gwizdy i buczenie publiczności. 

Juwal Rafael podczas występu na Eurowizji

Rok temu było podobnie. Na wiele dni przed rozpoczęciem konkursu jego organizator – Europejska Unia Nadawców – otrzymywał petycje, w których domagano się usunięcia Eden Golan z listy uczestników. Młoda wokalistka nie tylko pozostała jednak w grze, ale na dodatek zakwalifikowała się do finału. Jej półfinałowy i finałowy występ został więc wybuczany przez zgromadzoną w Malmö Arena publiczność. Telewizyjni widzowie mogli tego nie usłyszeć, organizatorzy zadziałali bowiem błyskawicznie – buczenie z trybun zagłuszyli nagraniem z owacjami. Nie dało się natomiast zagłuszyć skandowania 10 tys. osób zgromadzonych przed Malmö Arena, protestujących przeciwko uczestnictwu izraelskiej wokalistki w konkursie. Notabene, wokalistki, która powinna wówczas służyć w armii – jej powołanie odroczono właśnie ze względu na występ podczas Eurowizji. 20-latka wprawdzie nie miała na sobie munduru, dzielnie walczyła jednak za swój kraj – śpiewała piosenkę Hurricane, nawiązującą do ataku Hamasu na Izrael 7 października 2023 roku. Ciekawy wybór, jak na kogoś, kto twierdził, że w Szwecji jest tylko z jednego powodu, jakim jest muzyka. Swoją drogą, piosenka początkowo nosiła tytuł October Rain – Europejska Unia Nadawców nakazała jednak go zmienić, a także zmodyfikować nieco słowa utworu tak, żeby złagodzić jego przekaz.

Eden Golan podczas występu na Eurowizji 2024
Źródło: (X) @HenPapirman

Nie przekonało to jednak ani protestujących, ani muzyków konkurujących z Eden Golan. Podczas konferencji prasowej wyraźnie widoczna była niechęć, z jaką odnosili się do izraelskiej koleżanki po fachu reprezentanci Holandii oraz Grecji. Na konferencji padło też pytanie polskiego dziennikarza, czy Eden Golan nie uważa, że swoją obecnością w Malmö naraża pozostałych artystów na niebezpieczeństwo. Organizator natychmiast zastrzegł, że wokalistka nie musi odpowiadać, co z kolei wywołało pytanie holenderskiego rapera Joosta Kleina: dlaczego nie? Eden Golan zapewniła, że w Szwecji jest bezpiecznie – cóż, chroniona przez izraelskie służby specjalne i eskortowane na występy i próby przez kolumnę samochodów, motocykli i helikopterów, faktycznie mogła się tak czuć. A dziennikarz, choć Eurowizję relacjonował już kilkadziesiąt razy, w tym roku nie dostał akredytacji. 

Wróćmy jednak do występów Eden Golan. W czwartkowy wieczór belgijska telewizja VRT przerwała drugi półfinał Eurowizji, aby zaprotestować przeciwko izraelskim atakom w Gazie. Na ekranie widzowie zobaczyli planszę z napisem: Potępiamy łamanie praw człowieka przez państwo izraelskie. Ponadto Izrael niszczy wolność prasy. Dlatego robimy chwilową przerwę w naszej audycji. A teraz: zawieszenie broni. W sobotę napis na planszy głosił natomiast: potępiamy łamanie praw człowieka. Niezadowolenie z udziału Izraela w rywalizacji, tak długo jak trwają jego ataki na ludność cywilną w Gazie, wyraziło także dwóch belgijskich ministrów. 

Bambie Thug podczas Eurowizji 2024

A co z artystami? Oprócz ignorowania reprezentantki Izraela przez wokalistów z Holandii i Grecji, pojawiły się inne dowody wsparcia dla Palestyny. Eric Saade, szwedzki piosenkarz i prezenter telewizyjny, występujący podczas otwarcia tegorocznej imprezy, śpiewał z czarno-białą kefiją (popularnie nazywaną arafatką) zawiązaną na nadgarstku. W ten sposób obszedł nakaz organizatora mówiący, że w Malmö Arena mogą się znaleźć wyłącznie flagi państw biorących udział w konkursie. Irlandka Bambi Thug podczas prób miała na twarzy napis w postaci średniowiecznego irlandzkiego słowa oznaczającego „zawieszenie broni” – organizatorzy zakazali jej podobnej “ozdoby” podczas występów właściwych. Wielu artystów z całego świata wzywało ponadto do bojkotu tegorocznej Eurowizji, wokaliści występujący w Malmö mówili o naciskach fanów, by wycofali się z rywalizacji. Brytyjski tabloid The Sun donosił natomiast, że ubiegłoroczna zwyciężczyni Eurowizji, Loreen, zapowiedziała złamanie regulaminu, jeśli 11 maja zwycięży przedstawicielka Izraela. Ponoć miała zamiar nie przekazać laureatce trofeum. Ponoć zapowiedziała, że przy takim wyniku wyjdzie na scenę, statuetkę zostawi jednak na kolumnie i odejdzie zanim jej następczyni zostanie powitana przez gospodarzy imprezy. Biorąc pod uwagę charakter “newsów” w The Sun, trudno jednak stwierdzić, ile w tym doniesieniu prawdy. 

Eric Saade podczas Eurowizji 2024

Przeciwnicy obecności Eden Golan w Malmö zarzucali organizatorom Eurowizji pinkwashing, czyli wybielanie wizerunku Izraela, oraz stosowanie podwójnych standardów. Jest w tym sporo racji, biorąc pod uwagę, że w 2022 roku Europejska Unia Nadawców wykluczyłą z konkursu Rosję. Powód był oczywisty: inwazja na Ukrainę. Rugając Erica Saade za złamanie regulaminu organizatorzy Eurowizji podkreślali, że festiwal jest wolny od polityki. To oczywista bzdura – nigdy nie był, choć w ostatnich dwóch latach polityczne kontrowersje przyćmiewają kwestie muzyczne. Tym bardziej, że drugi rok z rzędu Izrael dostaje ogromną liczbę punktów z televotingu. Jak to się ma do faktu, że to właśnie z Izraela pochodzi jeden z głównych sponsorów Eurowizji? Cóż, to chyba pytanie retoryczne. 

Blanka Katarzyna Dżugaj

Dodaj komentarz