Jest lepiej: od 1990 roku odsetek Japonek na stanowiskach kierowniczych niemal się podwoił. Niestety, ranking startował z bardzo niskiego pułapu i mówiąc o tej kwestii wciąż używamy cyfr, a nie liczb.
W ostatnich latach liczba pracujących Japonek istotnie wzrosła – w 2014 roku odsetek kobiet czynnych zawodowo wynosił 47,6 proc., w 2023 natomiast 53,6 proc. To jednak wciąż mniej niż wskaźnik zatrudnienia mężczyzn, który w ubiegłym roku wynosił 69 proc. Co więcej, Japonia wciąż pozostaje w tyle, jeśli chodzi o kobiety na stanowiskach kierowniczych, choć jest pod tym względem coraz lepiej. Odsetek firm zarządzanych przez kobiety na stanowiskach prezesów cały czas rośnie – według najnowszych danych Teikoku Databank, w 2024 roku osiągnął 8,4 proc. Rok wcześniej uplasował się na poziomie 8,3 proc., a w 2020 – 8,0 proc. W sumie na przestrzeni ostatnich trzech dekad wskaźnik ten prawie się podwoił – w 1990 roku wynosił 4,5 proc.

Raport Teikoku Databank pokazuje, że najwięcej kobiet na stanowiskach kierowniczych pracuje w branży nieruchomości (17,4 proc.), sektorze usług (11,3 proc.) oraz handlu detalicznym (11,1 proc.). Na ostatnim miejscu rankingu trafiła branża budowlana z odsetkiem kobiet w zarządach na poziomie 4,9 proc. Niestety, kobiety są w stanie przebić szklany sufit raczej w mniejszych firmach niż wielkich korporacjach. Raport pokazuje, że w przedsiębiorstwach poniżej 50 mln jenów sprzedaży odsetek kobiet na stanowiskach kierowniczych wynosi 11,9 proc., a w tych ze sprzedażą wynoszącą 10 mld jenów lub więcej już tylko 2 proc. Jeśli chodzi o uczelnie, na czele rankinu znalazł się Uniwersytet Nihon z 286 absolwentkami na czele japońskich firm. Kolejne miejsce zajął Uniwersytet Keio z 266 absolwentkami, a na trzecim miejscu uplasował się Uniwersytet Waseda z 239 absolwentkami. Analitycy Teikoku Databank sprawdzili też tę kwestię pod kątem administracyjnym. Okazało się, że na szczycie tabeli trzeci rok z rzędu znalazła się prefektura Tokushima z wynikiem 12,1 proc., a następnie Okinawa z 11,6 proc. i Saga z 11,1 proc.
Japońska prasa pisze o sukcesie i rekordach, przedstawione w raporcie wyniki są jednak wciąż bardzo dalekie od planów poprzedniego rządu. W czerwcu 2023 roku Rada ds. Równości Płci ogłosiła, że do 2030 roku w spółkach najwyżej notowanych na tokijskiej giełdzie odsetek kobiet na kierowniczych stanowiskach ma przekroczyć 30 proc. Jak podaje agencja Kyodo News, w opracowanym przez Radę projekcie wprost napisano, że pod względem liczby kobiet na stanowiskach kierowniczych w firmach prywatnych, Japonia pozostaje w tyle na arenie międzynarodowej. Podkreślono też, że zwiększenie liczby kobiet w zarządach jest „pilną kwestią” dla wzrostu gospodarczego kraju.

Zauważyli to już zresztą poprzednicy Kishidy Fumio – jako pierwszy Shinzo Abe, który zasłynął jako twórca “abenomiki”, czyli strategii ekonomicznej nazywanej “planem trzech strzał”. Jej celem było pobudzenie japońskiej gospodarki, która po kilku dekadach szalonego wzrostu przeszła w stan stagnacji. “Abenomika” zakładała zwiększenie wydatków rządowych oraz luzowanie i napędzanie inwestycji prywatnych, a także stworzenie “społeczeństwa, w którym kobiety błyszczą”. Już podczas swojej pierwszej kadencji, w 2013 roku, przekonywał, że zwiększenie udziału kobiet na rynku pracy to kwestia wyjątkowo pilna.
Kolejne japońskie rządy już od dłuższego czasu – z mniejszym lub większym zapałem – próbują zmienić pozycję kobiet na rynku pracy. Jak widać jednak, bez spektakularnych sukcesów. I tak, cel 30 proc. kobiet na kierowniczych stanowiskach już raz został wyznaczony – miał zostać zrealizowany do….2020 roku. Pomysłów, jak sfeminizować męski świat japońskiego biznesu było kilka – dla przykładu od kwietnia 2023 roku Agencja Usług Finansowych zaczęła wymagać od firm notowanych na giełdzie, aby w swoich corocznych raportach dotyczących papierów wartościowych ujawniały odsetek kobiet na wyższych stanowiskach. Przedsiębiorstwa mają też ujawniać średnie wynagrodzenie obu płci oraz odsetek mężczyzn, którzy biorą urlop wychowawczy. Ministerstwo pracy zaproponowało przepisy, które wymagałyby od firm zatrudniających ponad 100 pracowników ujawniania odsetka najwyższych stanowisk zajmowanych przez kobiety.

W zeszłym roku rząd Kishidy Fumio opracował plan, który ma zachęcać przedsiębiorstwa do awansowania kobiet na kierownicze stanowiska. Jak pisze Kyodo News, spółki notowane na tokijskiej giełdzie papierów wartościowych będą musiały nominować co najmniej jedną kobietę na członka zarządu do około 2025 roku. Wymagane będzie także opracowanie przez te przedsiębiorstwa planów działania, mających na celu mianowanie większej liczby kobiet na stanowiska kierownicze.Liczby mówią bowiem za siebie: zaledwie 13,2 proc. kierowników w japońskich firmach to kobiety, czyli znacznie poniżej średniej wynoszącej 30-40 proc. w firmach europejskich i północnoamerykańskich (nie żebyśmy uważali, że to jest dużo…). W tym samym roku Japonia zajęła 116. miejsce na 146 krajów w rankingu różnic płci opracowanym przez Światowe Forum Ekonomiczne w 2022 r. W marcu tego roku uplasowała się natomiast na 104. miejscu (na 190 możliwych) w raporcie na temat możliwości ekonomicznych kobiet opublikowanym przez Bank Światowy. W rankingu opracowanym w marcu tego roku przez The Economist Japonia zajęła drugie od końca miejsce wśród krajów rozwiniętych pod względem roli i wpływu kobiet na siłę roboczą. Ocenę wystawiono na podstawie m.in. takich czynników jak różnice w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn, edukacja i reprezentacja kobiet na wyższych stanowiskach kierowniczych. Podobnie jest w polityce: w 2022 roku kobiety stanowiły mniej niż 10 proc. członków parlamentu.

Z czego to wynika? Przede wszystkim z tradycyjnego postrzegania ról płciowych – w Japonii do dziś uważa się, że utrzymywanie rodziny to zadanie mężczyzny, do kobiety należy natomiast zajmowanie się sferą domową. Kultura korporacyjna wciąż ma męską twarz – w Japonii sfera biznesu to domena przedstawicieli płci męskiej. Przedsiębiorstwa niechętnie awansują kobiety, a i one niespecjalnie do tego dążą, wiedząc jak trudne jest dla japońskiej kobiety pogodzenie obowiązków domowych i zawodowych – znaczna część Japonek nadal nie może liczyć na wsparcie męża w opiece nad dziećmi, nie mówiąc już o podziale obowiązków domowych. Nie bez znaczenia jest także samoocena, w przypadku kobiet znacznie niższa niż w przypadku mężczyzn. Liczne badania pokazały, że Japonki oceniają swoje wyniki w pracy średnio o 15 proc. niżej niż Japończycy.
Blanka Katarzyna Dżugaj
